Środowe notowania przyniosły kontynuację tak wyczekiwanej przez inwestorów korekty wzrostowej. Przy wynoszących prawie 300 mln zł obrotach indeks WIG20 zyskał niemal 1,3% osiągając ważny opór, który w połowie dnia powstrzymał dalsze wzrosty. Warto zauważyć, że trwające od poniedziałku odbicie cen, to pierwsza, większa korekta wzrostowa od czasu ustanowienia przez rynek szczytu 13 kwietnia. WIG20 miał wtedy w trackie sesji 1875 pkt. Od tego czasu indeks blue chips stracił 276 pkt, czyli niemal 15%. Poziom ok. 1600 pkt, postrzegany był już od dawna jako silne wsparcie, które na jakiś czas powinno postrzymać dalsze zniżki. Tu bowiem znajdują się ważne konsolidacje indeksu z przełomu października i listopada 2003 oraz końca ubiegłego roku. Jednocześnie poziom ten stanowi okolice 62-proc. zniesienia fali wzrostowej, zapoczątkowanej listopadzie ubr.

Nic więc dziwnego, że po trwającym ponad tydzień ubijaniu dna, rynek wreszcie ruszył w góre. Zbiegło się to w czasie także z silnymi korektami wzrostowymi na rynkach zagranicznych, gdzie sytuacja kształtuje się niemal bliźniaczo. Jeśli założyć, że po miesięcznej wyprzedaży lokalny rynek, a także giełdy zagraniczne, dojrzały już do korkety wzrostowej, to oczekiwać można, że czas jej trwania nie powinien przekroczyć półtora tygodnia, czyli 38% czasu trwania spadków. Podobnie, proporcję Fibbonacciegio warto zastosować do wyznaczenia potencjalnego poziomu odbicia indeksu WIG20. Tym razem pułap 38-proc. zniesienia spadków wypada na poziomie 1704 pkt. Warto zauważyć, że to właśnie tu znajduje się górna granica luki bessy otwartej 10 maja br. Uważam, że obecne wzrosty nie zawędrują aż tak wysoko, a już niebawem rynek powróci do rozpoczętej 13 kwietnia tendencji spadkowej, która powinna potwrać do przełomu września i paździenrika br i sprowadzić indeks WIG20 do poziomu 1250-1300 pkt. Podobnej skali spadków oczekiwać można na giełdach zagranicznych, przy czym wyraźne przyspieszenie dynamiki powinno nastąpić na przełomie lipca i sierpnia br.