Byki wybrały dość ekonomiczną z punktu widzenia wartości wydanych pieniędzy na zakup akcji metodę na odreagowanie miesięcznej przeceny. Zarówno we wtorek, jak i wczoraj otwarciu notowań towarzyszyła luka hossy, co skłaniało do oczekiwania na pozytywny przebieg sesji i wycofywania podaży na wyższe poziomy. Jednak determinacja kupujących nie była zbyt duża, więc ofert sprzedaży z wyższymi cenami nie były realizowane. To owocowało dość niskimi obrotami wskazując na korekcyjny charakter zwyżki. Taka interpretacja zdarzeń skłaniała do pozbywania się papierów pod koniec dnia. Przy bierności popytu powodowało to zniżkę indeksu i pozostawiało niezbyt dobre wrażenie.

W czasie dwudniowego odbicia rynek przebył najłatwiejszą drogę. Dopiero teraz przekonamy się, jaka jest siła kupujących. WIG20 znalazł się tuż pod majowym oknem bessy, które będzie stawiać silny opór. WIG w obszar tej luki już wszedł. W przypadku tego indeksu jej znaczenie wzmacnia przełamana niedawno linia rocznego trendu rosnącego. Podobnie jest z TechWIG-iem, który wczoraj zatrzymał się na prostej, prowadzonej po dołkach z wiosny i jesieni ub.r. Zatem każdy kolejny znaczący wzrost komplikowałby sytuację na rynku i przyczyniał się do zanegowania średnioterminowych sygnałów sprzedaży.

Patrząc ostatnio na duże zmiany indeksów niektórych przecież bardzo dużych giełd można zauważyć poszerzające się oddziaływanie chińskiego wirusa. Wraz z obawą o skutki zaostrzenia polityki pieniężnej w USA stopniowo atakuje coraz większą liczbę krajów. Nie ma się czemu dziwić - wszak świat stał się globalną wioską.

Mogłoby się wydawać, że to, co dzieje się na przykład z brazylijskimi obligacjami, nie ma dla naszego kraju większego znaczenia. Trzeba jednak pamiętać, iż ten kraj jest największym dłużnikiem wśród emerging markets i w dużym stopniu na nim ustala się cena długu tej grupy państw. Wczorajsza aukcja polskich obligacji była sygnałem, że nawet przy obecnej rentowności nie jest łatwo znaleźć chętnych na finansowanie naszego długu.