Nie trzeba było długo czekać, by światowe rynki ruszyły do odreagowania panicznych obaw o wyższe stopy procentowe. Sugerowały to wcześniej zarówno amerykańskie obligacje, jak i zachowanie dolara. Oczywiście, serwisy szukać będą powodów np. w wynikach spółek (jakby to była nowość!). Bo przecież ile razy można tłumaczyć zachowanie rynku oczekiwaniami co do tempa podwyżek stóp procentowych? Inwestorzy giełdowi wiedzą jednak swoje, a wiedza ta kazała w ostatnich dniach kupować zbyt szybko przecenione akcje.

W dużej mierze bykom w ostatnich wzrostach pomogła technika. W Stanach mieliśmy odbicie S&P500 od "świętego Grala", jakim jest SK-200. Na rynku węgierskim zadziałało wsparcie na rocznej linii trendu, co wraz z podwójnym dnem zdynamizowało odreagowanie. BUX - w ciągu dwóch sesji - zyskał ponad 6%. U nas z kolei oprócz tego otoczenia samo ekstremalne wyprzedanie rynku kazało kupować, a pomogła obrona minimum z 29 stycznia oraz szybkie zamknięcie poniedziałkowej luki bessy, którą można było uznać za lukę wyczerpania.

Niestety, ten okres dobroci dla byków się kończy. Sądziłem, że możliwe będzie przedłużenie odreagowania do końca tygodnia, ale docelowe poziomy odbicia zdechłego kota osiągnęliśmy już wczoraj. Pod odreagowanie wszyscy chętnie kupowali. Teraz trzeba kupować pod dłuższy trend wzrostowy, a z tym może być problem. Do tego BUX już zrealizował cały zasięg wzrostu wynikający z podwójnego dna i teraz zaczną się obawy o budowanie prawego ramienia formacji głowy z ramionami rysowanej od marca. Z kolei na naszym rynku na przeszkodzie stoi luka bessy z 10 maja, którą indeks wczoraj dotknął i mocno się poparzył. Z tym oporem jeszcze możemy trochę poflirtować, ale wydaje się, że nawis podaży jest teraz tutaj zbyt silny, by puścić byki wyżej.