No i rzeczywistość okazała się piękniejsza od założeń. Dochody budżetowe przekroczyły bowiem planowany poziom. "Wreszcie" - można powiedzieć, bo niestety ostatnie lata do bardzo udanych pod tym względem nie należą. Co prawda, jesteśmy dopiero po czterech miesiącach roku, ale to i tak już coś. Powstaje pytanie, dlaczego tak się stało?
Oczywiście, w znacznej mierze jest to efekt wzrostu gospodarczego. Wielu ekonomistów szacowało, że będzie on wyższy w pierwszym kwartale 2004 roku niż ten, o jakim mówiło Ministerstwo Finansów. Teraz wydaje się jednak, że mogliśmy osiągnąć poziom, o którym nie marzyli nawet najwięksi optymiści. Jak będzie, zobaczymy w połowie czerwca, kiedy GUS opublikuje oficjalne dane. Faktem jest jednak, że przyspieszenie gospodarcze oznacza - oczywiście - poprawę sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Jednocześnie wciąż nie obserwujemy jakiejś niesamowitej fali inwestycji (niestety). Czyli koszty relatywnie nie rosną, a więc płacony CIT jest wyższy.
Jest jeszcze drugi ważny powód. Chodzi oczywiście o szarą strefę. Powoli stajemy się państwem, w którym warto płacić podatki. Zaczyna się nie opłacać ukrywanie dochodów albo sztuczne transferowanie ich za granicę. Nie jesteśmy na pewno rajem podatkowym, ale z całą pewnością wielu przedsiębiorców może uznać teraz, że nie warto kombinować i podatek w obowiązującej obecnie skali lepiej, choćby dla świętego spokoju, płacić. A jeszcze parę lat temu taka konkluzja wydawała się po prostu nieprawdopodobna...
Kij ma dwa końce. Obniżenie podatków spotkało się ze zdecydowaną niechęcią niektórych państw UE, z naszym zachodnim sąsiadem na czele. Oto zostaliśmy skarceni za obniżenie CIT-u, i to nie przez byle kogo, bo przez samego kanclerza. W sumie trudno się dziwić, w Niemczech CIT wynosi dwa razy tyle, ile obecnie u nas. Władze obawiają się więc ucieczki przedsiębiorstw za wschodnią granicę.
Niektóre kraje Unii, a także część Komisji Europejskiej, mają specyficzne podejście do wysokości podatków. Kilka lat temu przekonała się już o tym Irlandia, którą postraszono, że dalsze obniżanie podatków zakończy się nałożeniem na tej kraj odpowiedniej kary (Irlandia i tak ma najniższy CIT w Europie, stawka wynosi 10%). A może by tak zacząć samemu obniżać podatki, zamiast karcić innych za to, że pomagają przedsiębiorcom?