- Badamy transakcje przeprowadzone przez zarząd Stalproduktu na własnych akcjach tej spółki pod kątem zgodności z prawem. Sprawdzamy też, czy nie zostały naruszone interesy akcjonariuszy oraz czy nie działano na szkodę Stalproduktu. W najbliższym czasie zostanie powołany specjalny zespół roboczy, który przeanalizuje całą sprawę. Po zakończeniu jego pracy Ispat Polska Stal przedstawi swoje stanowisko i poinformuje, jakie ewentualnie podejmie kroki - mówi Antoni Styrczula, rzecznik prasowy IPS, poproszony o komentarz w sprawie sprzedaży za niecałe 10 mln zł przez Stalprodukt 60% udziałów w spółce, do której wniósł 10% własnych akcji.
Niska wycena?
Stalprodukt prawie dwa lata temu za swoje akcje płacił po 14,9 zł. Kupił 672,5 tys. walorów. Zarząd Stalproduktu 5 marca tego roku zdecydował o powołaniu spółki STP Investment (jej profil działalności to m.in.: doradztwo gospodarcze i pośrednictwo finansowe). Za 180 tys. zł w gotówce objął 100% udziałów i zobowiązał się do wniesienia pakietu swoich akcji. Tego dnia kurs Stalproduktu na giełdzie wynosił 34,5 zł. Komunikat o planach wobec własnych akcji ukazał się rano 8 marca i podgrzał atmosferę na sesji. Kurs podskoczył o 20%, do 41,6 zł. Zarząd tłumaczył, że celem wniesienia akcji do spółki zależnej jest m.in. "dalsze korzystne upłynnienie walorów".
STP Investment zaksięgował papiery Stalproduktu po 15,12 zł każdy. Dlaczego tylko po tyle? Wartość księgowa akcji giełdowej firmy na koniec 2003 r. wynosiła ponad 20 zł, czyli była o 33% wyższa. Na rynku w pierwszych dniach marca walory były dwa razy droższe od ceny ujawnionej w księgach STP. - Prawo stanowi, że aport wnoszony do spółki musi być wyceniony. Nasze akcje wycenił niezależny rewident, krakowska firma i mamy na to dokumenty - twierdzi Piotr Janeczek, wiceprezes Stalproduktu.
Tajemniczy inwestorzy