Tzw. dopłata na rzecz operatora publicznego, figurująca w rozpatrywanym projekcie prawa telekomunikacyjnego, to nowość w polskich przepisach. Chodzi o to, aby wybrany przez Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty operator zdobył niezbędne środki na podłączenie każdego zainteresowanego do sieci telefonicznej - i to po przystępnej cenie. Do tej pory firmy nie chciały jednak inwestować na terenach wiejskich i słabo zaludnionych. Doprowadzanie łączy po standardowej cenie jest tam po prostu nierentowne. Unia Europejska pozwala jednak w takich przypadkach na zwrot operatorowi dodatkowych kosztów poniesionych w wyniku świadczenia usługi powszechnej.
Podczas prac podkomisji zastanawiano się, czy zaproponowane przez rząd finansowanie tego rozwiązania jest właściwe. Według projektu rządowego, wszystkie firmy na rynku telekomunikacyjnym, których przychód roczny przekracza 4 mln zł, złożyłyby się na tzw. dopłatę dla operatora publicznego. - Nie ma żadnej gwarancji, że środki te rzeczywiście pójdą na inwestycje, ryzykujemy też, że trafią do monopolisty - twierdzi Janusz Piechociński, przewodniczący komisji. Między innymi dlatego część posłów chciała ograniczyć dopłatę maksymalnie do 0,5% przychodów. Ostatecznie stanęło na wyższym, 3-proc. limicie proponowanym przez rząd. - W skali kraju to będą wydatki rzędu 800-900 mln zł rocznie - ocenia Wojciech Hałka, wiceminister ds. łączności. Opłaty zaczniemy pobierać w 2005 roku - zapowiada wiceminister.