Sieć EasyHotel pierwszy obiekt, w dzielnicy Kensington w zachodniej części Londynu, chce otworzyć jeszcze w tym roku. W jej planach jest ekspansja w głównych miastach Wielkiej Brytanii, a także międzynarodowa, obejmująca największe metropolie, jak Paryż, Nowy Jork czy Tokio. Menedżerowie skupieni wokół Steliosa Haji-Ioannou, założyciela i prezesa EasyGroup, stosują tę samą strategię, jak w przypadku linii lotniczych EasyJet, które okazały się największym sukcesem grupy - podstawowe usługi za jak najniższą cenę.
Hotel w Londynie będzie liczył 25 pokoi. Każdy z nich będzie miał około 10 m2 - czyli znacznie poniżej przyjętych standardów. - Wierzymy, że ludzie poświecą przestrzeń dla ceny - twierdzi rzecznik EasyGroup James Rothnie. Pokoje zostaną wyposażone w minimum sanitarne (kabiny prysznicowe, toalety). Klienci natomiast nie mają co liczyć na udogodnienia znane z tradycyjnych hoteli, jak telefon, telewizor czy barek. W obiektach EasyHotel nie będzie restauracji. Za dodatkowe usługi, np. w postaci sprzątania pokoju podczas pobytu, pobierana będzie osobna opłata. Ze swoją ofertą EasyHotel chce trafić do wycieczkowiczów, przedsiębiorców pracujących na własny rachunek oraz rodzin, które przyjeżdżają do miasta np. w celu wizyty w teatrze.
Rezerwacje - identycznie jak w przypadku linii EasyJet - będą prowadzone przez internet. Z najniższej ceny (5 funtów za nocleg) skorzystają klienci składający rezerwację z największym wyprzedzeniem. Im bliżej dnia pobytu, tym będzie drożej - tak samo jak przy podróży samolotem. EasyGroup oblicza, że średni koszt korzystania z jej hoteli ukształtuje się na poziomie 30 funtów.
EasyGroup pracuje obecnie nad jeszcze jednym, podobnym projektem. Chodzi o EasyCruise, czyli statki-hotele, z kabinami urządzonymi według tych samych standardów, co obiekty EasyHotel. Pierwszy przechodzi modernizację w stoczni w Singapurze, a latem przyszłego roku zacznie pływać po Morzu Śródziemnym. Najniższa cena - 29 funtów za dobę.
AFP, "Independent"