Czwartkowe notowania kontraktów na WIG20 przyniosły niewielki spadek ceny. Na wykresie powstała jednak mała biała świeca. Zwyżce w czasie dnia towarzyszył niski wolumen. Sesja była remisowa i nie przyniosła rozstrzygnięć w krótkim terminie.

Większość graczy zadaje sobie pytanie, czy możliwy jest gwałtowny zwrot i powrót do wzrostów? Jeśli tylko amerykański DJIA utrzyma się ponad psychologiczną granicą 10 tys. pkt, a szerszy S&P 500 nie przełamie długoterminowej średniej, to szanse na to będą dosyć duże. To jednak od nas nie zależy.

Dla naszego rynku za trudne do pokonania okazały się średnia krocząca z 15 sesji oraz luka bessy z ubiegłego tygodnia. Wzrost, z jakim mieliśmy do czynienia w pierwszej połowie tygodnia, to wyłącznie odreagowanie wcześniejszego załamania. Jego skala była zgodna z przewidywaniami i zamknięcie w środę długiej spekulacyjnej pozycji (przy akurat pokaźnych wzrostach na Zachodzie) było doskonałym zagraniem, nie mówiąc już o próbach otwierania nowych krótkich pozycji przy SK-15. W średnim terminie krótkie pozycje powinny być jedynymi branymi pod uwagę i na pewno do tej pory nie było powodów do ich zamknięcia.

W zasadzie prawie wszystkie wskaźniki potwierdziły ostatni spadek. Co gorsza, MACD spadł nawet poniżej swego lokalnego (i bardzo niskiego) dołka z listopada ubiegłego roku. Jednocześnie w układzie tygodniowym jego wykres zbliżył się do linii, stanowiącej dolną granicę wzrostowego kanału, zapoczątkowanego w październiku 2001 roku. Teoretycznie powinno to spowodować odwrócenie trendu, ale, kierując się zachowaniem wyłącznie tego wskaźnika, chyba bardziej prawdopodobne są długoterminowe spadki (choć warto poczekać na konkretny sygnał - tu: wyłamanie z kanału, a nie go uprzedzać).