- Wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale był zbliżony do najbardziej optymistycznych szacunków - poinformowała Halina Dmochowska, wiceprezes GUS. W czwartek J. Hausner powiedział, że w okresie styczeń-marzec gospodarka rozwijała się w tempie 6,5%.
Jakie są symptomy ożywienia? Po pierwsze galopująca produkcja. W kwietniu była ona o prawie 22% większa niż przed rokiem. - Mamy też nową sytuację w budownictwie - mówi H. Dmochowska. Po wielu miesiącach zapaści, produkcja w tym sektorze wystrzeliła w kwietniu o prawie 26% rok do roku.
Kolejny dowód ożywienia to silny popyt w gospodarce. GUS podał wczoraj, że sprzedaż detaliczna w kwietniu była o 30,6% większa niż przed rokiem. W największym stopniu (o przeszło 56%) zwiększyły się zakupy pojazdów mechanicznych. O wzmocnieniu popytu świadczą również dane dotyczące importu: w pierwszym kwartale, po raz pierwszy od wielu miesięcy, rósł on szybciej niż eksport. Dowodem na poprawę koniunktury są również, zdaniem wiceprezes GUS, dobre wyniki przedsiębiorstw za pierwszy kwartał oraz rosnące wpływy z podatków.
Ekonomiści zwracają uwagę, że bardzo dobre wskaźniki makroekonomiczne z ostatnich miesięcy mają związek z wejściem Polski do Unii Europejskiej. Zarówno gospodarstwa domowe, jak i przedsiębiorstwa robiły bowiem zakupy "na zapas" obawiając się wzrostu cen. W opinii H. Dmochowskiej, w najbliższych miesiącach można oczekiwać pewnego spowolnienia koniunktury. Na to wskazują wyniki badań nastrojów przedsiębiorców i konsumentów. Wyjątkiem są firmy budowlane, które w maju oceniły koniunkturę lepiej niż w kwietniu.
Mimo obserwowanego ożywienia, nasza gospodarka ma nadal dwa podstawowe problemy: wysokie bezrobocie i brak inwestycji. Bez pracy było w kwietniu 20% Polaków, o 0,5 pkt. proc. mniej niż w marcu - podał w piątek GUS. Niestety zatrudnienie w przedsiębiorstwach nadal malało, chociaż skala spadku była mniejsza niż przed rokiem. Janusz Witkowski, wiceprezes GUS, wierzy jednak w to, że sytuacja na rynku pracy się poprawi. - Coraz więcej osób, które wyrejestrowują się z urzędów pracy, znajduje zatrudnienie - mówi J. Witkowski. - Natomiast wśród bezrobotnych, którzy się rejestrują, coraz mniej jest osób, które utraciły pracę - dodaje.