Zgodnie z konstytucją, po tym, jak rząd Marka Belki nie uzyskał wotum zaufania, nowy gabinet mogą wyłonić posłowie. Prawo do zgłoszenia własnego kandydata na premiera ma grupa co najmniej 46 parlamentarzystów. Głosowanie ma się odbyć podczas najbliższego posiedzenia Sejmu, które rozpoczyna się 25 maja.
Choć lista osób wymienianych jako potencjalni kandydaci na premiera jest wyjątkowo długa, nie wiadomo, czy ostatecznie posłowie zgłoszą formalnie choć jedno nazwisko. Od dawna jako SLD-
-owscy kandydaci na szefa rządu wymieniani byli: Jerzy Szmajdziński, dziś minister obrony narodowej, Włodzimierz Cimoszewicz, obecnie minister spraw zagranicznych, a także marszałek Sejmu Józef Oleksy. Ten ostatni jednak - jak określił to ostatnio przewodniczący SLD Krzysztof Janik - "odmówił wejścia w taki układ". Także zgłoszenie któregoś z pozostałych kandydatów wydaje się dziś mało prawdopodobne.
Przez kilka dni w mediach i sejmowych kuluarach "funkcjonował" także inny lewicowy kandydat na premiera: Tomasz Nałęcz z SdPl. Nie trwało to jednak długo i dziś także o tej kandydaturze już w ogóle się nie wspomina.
Ludowe warianty