Giełda bardzo spokojnie przyjęła wiadomość o przejęciu kontroli nad Budapest Stock Exchange przez austriackie instytucje finansowe, w tym giełdę wiedeńską. - Węgrzy idą swoją drogą, a my swoją. Nie rozpatrywałbym tego aliansu w kategoriach zagrożenia - oświadczył wiceprezes GPW Ryszard Czerniawski. To klasyczna dobra mina do złej gry. Przecież właśnie Warszawa przestała być głównym kandydatem do stworzenia giełdowego centrum regionu.
Rywalizacja Warszawy z Wiedniem o miano pierwszego rynku kapitałowego Europy Środkowowschodniej trwa od kilku lat. Jeszcze niedawno wydawało się, że to my jesteśmy górą. Pamiętam, z jaką satysfakcją GPW przyjęła nieudaną próbę ściągnięcia na Newex, na którym odbywa się obrót akcjami firm z naszego regionu, polskich spółek. Jednym z motorów napędowych inicjatywy z przełomu 2000 i 2001 roku był Wiedeń.
Od tamtej pory prezes Rozłucki lubił sobie z Wiednia lekko pokpiwać. Jeśli wciąż tamtejszy rynek wywołuje na jego twarzy uśmiech, to gdzieś w tle muszą czaić się łzy. Do zeszłego tygodnia szliśmy z Austriakami łeb w łeb. Były lata (2000, 2001), w których to my byliśmy górą - zarówno pod względem kapitalizacji, jak i obrotów. W ostatnich dwóch straciliśmy trochę dystansu, jeśli chodzi o wartość notowanych na parkiecie spółek, ale wciąż mieliśmy porównywalne obroty. Teraz powstał nam pod bokiem rynek dwa razy większy i dwa raz bardziej płynny. Wprawdzie do formalnego połączeniu obydwu giełd nie doszło, ale chyba nie ma wątpliwości, że oto powstał w Europie Środkowo-wschodniej zalążek Euronext.
Plany stworzenia w oparciu o warszawską giełdę regionalnego centrum finansowego zgłaszali nie tylko przedstawiciele GPW. Mówiła o tym także Agenda Warsaw 2010, czyli plan rozwoju naszego rynku kapitałowego stworzony w Ministerstwie Finansów. Ale z kim to centrum mamy stworzyć? Z północy i północnego-wschodu zachodzi nas skandynawski OMHEX, na południu powstał właśnie sojusz austriacko-węgierski, od zachodu jest potężna Deutsche Boerse. Marzenia, że cokolwiek w regionie zdarzy się na warunkach dyktowanych przez Warszawę, prysły.
To nie jedyny atak wymierzony w GPW w ostatnim czasie. Rękę po inwestorów indywidualnych coraz śmielej wyciągają brokerzy foreksowi. Usnetowa grupa pl.biznes.wgpw, do niedawna w całości opanowana przez zwolenników kontraktów terminowych na WIG20, teraz jest miejscem wymiany poglądów na temat walut. Niedawno pojawiła się po polsku strona Refco, jednego z większych graczy na rynku kontraktów terminowych. Możliwości inwestycyjnych dla graczy indywidualnych przybywa.