Widać, że inwestorzy na światowych rynkach nie tylko akcji, ale walut i obligacji, mają problemy z jednoznaczną oceną sytuacji. Ostatni wzrost cen ropy naftowej z jednej strony podtrzymuje obawy związane z inflacją, co nie pozwala papierom skarbowym na odreagowanie przeceny. Jednocześnie stwarza to zagrożenie spowolnieniem tempa wzrostu gospodarczego, co odbija się niekorzystnie na kursie dolara. Najmniej klarowny jest wpływ wysokich cen ropy na giełdy. Z jednej strony, możliwość pogorszenia koniunktury gospodarczej skłania do pozbywania się akcji, z drugiej spółki petrochemiczne korzystają na tym, zwiększając marże, ale stają równocześnie wobec realnego problemu, jakim może po pewnym czasie stać się spadek popytu. Stąd też pewną zagadką jest, jak giełdy zareagowałyby na trwalszy spadek cen ropy. Wszak mogłyby to uznać właśnie za sygnał do wyprzedaży papierów firm petrochemicznych, czy szerzej jako zwiastun pogarszającej się koniunktury gospodarczej, z czym łączy się obniżenie zapotrzebowania na paliwa.

Analiza techniczna, przynajmniej w odniesieniu do parkietów krajów dojrzałych, przekonuje, że na rozwianie tych wątpliwości. S&P 500 odbił się od wsparcia w rejonie 1080 pkt i przynajmniej na pewien czas oddalił groźbę jego przebicia. Jest mniej więcej w połowie obszaru, w jakim porusza się od początku roku. Można więc założyć, że coraz trudniej przychodzić będzie każdy kolejny wzrost. Od bariery przy 1877 pkt odbił się też Nasdaq. Korekta sięgnęła 38,2-proc. zniesienia zniżki, trwającej od końca stycznia tego roku. Dopiero wyjście ponad 1979 pkt będzie pozwalało na stwierdzenie, że groźba kontynuacji przeceny przynajmniej w krótkim terminie minęła.

Dla europejskich parkietów starym-nowym wyzwaniem staje się aprecjacja euro. Wyjście kursu wspólnej waluty ponad 1,216 USD zapowiada ruch w kierunku tegorocznego szczytu. Przy wciąż kruchych przesłankach dotyczących ożywienia unijnej gospodarki będzie to negatywnie odbierane przez inwestorów. Indeks DJ Stoxx, mierzący koniunkturę na europejskich giełdach, wykonał ruch powrotny po opuszczeniu dołem rocznej formacji kanału wzrostowego. Tym samym jest gotowy do dalszego ruchu w dół.