Mostostal Warszawa, który podczas NWZA płockiej firmy dysponował ponad 70% głosów, wprowadził do pięcioosobowej rady nadzorczej Włodzimierza Woźniakowskiego, Jerzego Małyskę, Tadeusza Szumańskiego i Ricardo Rios. Dwaj pierwsi zasiadali w nadzorze Mostostalu Płock także przed czwartkowym zgromadzeniem. Akcjonariusze mniejszościowi będą mieli jednego przedstawiciela - do RN ponownie powołano Raimondo Egginka.
Opozycja chciała też, aby zgromadzenie dokonało zmian w statucie spółki. Chodziło o zamieszczenie w nim zapisów umożliwiających zaliczkową wypłatę dywidendy i dobrowolne umorzenie akcji. Przeciw proponowanym uchwałom zagłosował Mostostal Warszawa. Bez jego poparcia ich zatwierdzenie nie było możliwe (zmiany w statucie wymagają większości 75% głosów obecnych na WZA). Dlaczego główny akcjonariusz zablokował te propozycje, mimo że podobne zapisy możemy spotkać w statutach wielu spółek? - Zgodnie z kodeksem dobrych praktyk, które w większości są stosowane zarówno w Mostostalu Warszawa, jak i Mostostalu Płock, projekty uchwał powinny być skierowane do zaopiniowania przez radę nadzorczą. Wnioskodawcy tego nie uczynili - tłumaczy Marcin Kondraszuk, zastępca dyrektora biura prawno-organizacyjnego Mostostalu Warszawa.
Gdyby nawet wnioskodawcy spełnili ten warunek, główny akcjonariusz zapewne byłby wciąż przeciwny tym zmianom. - Zdaniem Mostostalu Warszawa, jako inwestora strategicznego Mostostalu Płock, w obecnej sytuacji finansowej płockiej spółki oraz przy nienajlepszej koniunkturze na rynku, środki powinny być przeznaczane na rozwój spółki, a nie na umorzenie akcji. Wierzymy, że przeznaczenie środków na inwestycję, w niedalekiej przyszłości może się opłacać akcjonariuszom - dodaje M. Kondraszuk. Opozycja przypomina natomiast, że Mostostal Płock ma spore zasoby gotówki, którymi finansuje działalność spółki-matki. Ostatnio rolował weksle Mostostalu Warszawa na kwotę 13 mln zł.