Na dorocznym zgromadzeniu akcjonariuszy prezes HSBC John Bond powiedział, że wzrost gospodarczy, rosnące zatrudnienie w Hongkongu i w USA oraz dobra koniunktura na giełdach spowodowały, że "wyniki do kwietnia były lepsze od prognozowanych". Bank publikuje raporty finansowe dwa razy w roku. Wyniki I półrocza będą podane 2 sierpnia.
HSBC, największy europejski bank pod względem wartości rynkowej, miał rekordowe wyniki w 2003 r., a wstępne informacje dotyczące początku br. potwierdzają tendencję obserwowaną u jego największych konkurentów, takich jak Citigroup czy UBS. Pierwszy kwartał był u nich bardzo dobry, bo niskie stopy procentowe i szybsze tempo wzrostu gospodarczego zwiększały przychody z bankowości inwestycyjnej i kredytów konsumenckich.
- Prognozy na resztę roku są niepewne, gdyż spodziewane podniesienie stóp procentowych w USA i wysokie ceny ropy naftowej już niekorzystnie wpływają na koniunkturę gospodarczą. HSBC jest jednak dobrze przygotowany na wszelkie zmiany sytuacji - zapewnił akcjonariuszy Sir Bond. W ciągu ostatnich pięciu lat ten londyński bank wydał 46 mld USD na przejęcia w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Dzięki temu przybyło mu 70 mln klientów i stał się szóstym na świecie emitentem kart kredytowych.
Zysk netto spółki w ub.r. wzrósł o 41%, do 8,77 mld USD, między innymi dzięki kupieniu za 15,5 mld USD amerykańskiej instytucji finansowej Household International. Wzrost akcji kredytowej w pierwszych czterech miesiącach br. był skoncentrowany w USA i w Wielkiej Brytanii. W tym drugim przypadku były to przede wszystkim kredyty hipoteczne. Większy popyt na kredyty odnotowano ze strony małych i średnich firm, natomiast zainteresowanie kredytami dużych korporacji nadal było małe.
Zdaniem prezesa Bonda, w najbliższych 25 latach największego potencjału wzrostu działalności bankowej można spodziewać się w USA i u ich głównych partnerów handlowych - Meksyku i Kanady, a także w takich krajach, jak Chiny, Indie i Brazylia. HSBC działa w 79 krajach i zatrudnia 218 tys. osób.