Najwyższa Izba Kontroli zbadała, jak administracja państwowa prowadziła liberalizację branży telekomunikacyjnej. Opublikowany wczoraj raport Izby za lata 2000-2003 wytyka urzędnikom opieszałość w podejmowaniu decyzji i tworzeniu prawa, na czym - zdaniem Izby - korzysta głównie Telekomunikacja Polska. NIK dowodzi, że wysokie ceny usług świadczonych przez TP to skutek źle prowadzonej liberalizacji rynku.

Zdaniem Izby, winę za taki stan rzeczy ponosi resort infrastruktury. Przez 2,5 roku brakowało bowiem rozporządzeń wykonawczych do uchwalonego w lipcu 2000 r. prawa telekomunikacyjnego. W rezultacie, Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty nie miał instrumentów do walki z monopolem. Brakowało zwłaszcza rozporządzenia określającego warunki łączenia sieci telekomunikacyjnych (ukazało się dopiero w październiku 2003 r.). Bez niego URTiP nie mógł domagać się od TP, aby ta udostępniała łącza konkurencji.

Zarzuty Izby dotyczą także funkcjonowania URTiP-u. - Urząd bezzasadnie wydłużał prowadzone postępowania administracyjne - wyjaśnia Krzysztof Wierzejski, dyrektor Departamentu Transportu, Gospodarki Morskiej i Łączności. Rekord padł przy wniosku Dialogu. Leżał w URTiP-ie aż 1368 dni. Ustawowy limit to 60 dni.