Reklama

Chłop darowanemu nie przepuści?

Wielu "chłopskich" filozofów rozpowiada, że ewidencjonowanie gospodarstw jest pierwszym krokiem do ich odebrania

Publikacja: 03.06.2004 10:28

Słyszałem wiele razy buńczuczne zapowiedzi polityków z partii chłopskich i ludowych (przynajmniej z nazwy), że co jak co, ale liczyć to rolnik potrafi, a jak mu wychodzi, że może na czymś choć parę groszy zarobić, to takiej okazji nie przepuści. Bo chciwy jest z biedy, a chytry z natury. Nie bardzo to się ostatnio potwierdzało. Dowód: do tej pory jedna trzecia chłopów zwróciła się o wpis gospodarstwa do ewidencji, a następnie o unijne dopłaty bezpośrednie. A przecież nawet nie wszyscy uprawnieni już zarejestrowali swoje hektary. Proporcje się zmieniają, ale czasu też jest już niewiele. Pieniądze mogą wielu przejść koło nosa. Byłaby wielka szkoda... Partie też mogłyby coś z tym zrobić (wszak tylu w nich "społecznych" działaczy), ale mają zupełnie inne problemy na głowie, o czym telewizja trąbi na okrągło, jakby poza partiami kogoś jeszcze interesowały.

Termin przyjmowania wniosków o rejestrację gospodarstw w ewidencji przedłużono do 15 czerwca. Ale nie w terminach chyba problem. Kilka dni spędziłem ostatnio na małej wsi. Bardzo małej, ale - przynajmniej dla Wschodniej Ściany - charakterystycznej. Kilku rolników o wpis nie wystąpiło, ponieważ obawia się sporów w związku z niejasnym statusem prawnym ich gospodarstw. Nie wiedzą zaś, bo nikt im nie wytłumaczył, że własność nie jest w przypadku dopłat kryterium rozstrzygającym. Kilku gospodarzy jest już dla sprawy straconych, bo rzeka nielegalnego, ale bardzo taniego alkoholu ze Wschodu porwała ich dawno i skutecznie. To wcale nie jest problem marginalny. Wystarczy odwiedzić Podlasie czy Lubelszczyznę, by zobaczyć poczynione przez wspomnianą rzekę spustoszenia.

Są też i obawy, przypominające dywagacje Ślimaka z "Placówki" Prusa. Z tą różnicą, że niemieckich kolonistów zastępują w nich unijni urzędnicy. Wielu "chłopskich" filozofów rozpowiada więc, że z dobrze poinformowanych źródeł wiadomo od dawna, iż ewidencjonowanie gospodarstw jest pierwszym krokiem do ich odebrania. W tym przypadku pomocne mogą się okazać apele biskupów, radzących wiernym ze wsi pójście po rozum do głowy...

Wreszcie jest też we wspomnianej wsi wielu i takich chłopów, którzy formalności mają już za sobą, a teraz cierpliwie czekają na pieniądze. Większość zamierza je zwyczajnie przejeść, bo nie wystarczy na inwestycje i rozwinięcie skrzydeł na kilkuhektarowym gospodarstwie. Inni być może ulokują je z pożytkiem dla siebie i swoich rodzin. Ale niechby i przejedli. Przynajmniej ktoś inny trochę na tym zarobi. Tak się przecież gospodarka kręci. Przydadzą się jej każde pieniądze.

Nie miejmy złudzeń, co zrobi Unia z datkami, które z takiego czy innego tytułu nam się należą, ale których nie zdołamy wykorzystać. Przy każdej możliwej okazji zachowa się tak, jak jeden z bohaterów Bułhakowa, który z cynicznym uśmiechem zgarniał ze stołu czerwońce oraz złote i srebrne ruble, mrucząc pod nosem: jak ktoś nie chce, to nie; niech się pieniążki nie marnują. A później pod byle pretekstem wyłoży na stół już mniejszą kwotę.

Reklama
Reklama

Rzadko się zdarza, aby ktoś komuś dawał coś za darmo. Wstyd i głupota nie brać. Nie sądzę, by w sprawie dopłat wstyd odgrywał jakąś rolę. Więc? Za głupotę zapłacimy wszyscy. Miejmy jednak nadzieję, że nie taki chłop głupi, jak go wielu maluje, czy - choćby w parlamencie - reprezentuje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama