Sprzedaż MPEC-u w tym roku, zdaniem specjalistów, nie jest najbardziej korzystnym przedsięwzięciem. Firmy produkujące ciepło mają bowiem prawo osiągać tylko ograniczone zyski, i to z działalności ubocznej. Wejście Polski do Unii Europejskiej powinno jednak wpłynąć na zmianę tych przepisów z korzyścią dla firm z branży, co podniesie ich rentowność i wartość.
Na obszarze działalności MPEC-u mieszka około 80% mieszkańców Wrocławia. Wcześniej miasto sprzedało produkującą ciepło Kogenerację. - Kończy się czas takich dostawców ciepła, jak MPEC. Coraz częściej zastępują ich alternatywne źródła energii - twierdzi Władysław Gut, wiceprzewodniczący Rady Miasta.
Powód sprzedaży giełdowej spółki jest jednak zupełnie inny. Gmina pilnie potrzebuje pieniędzy na dokończenie budowy mostu, który obecnie prowadzi... donikąd. - Otwarcie tego obiektu rozwiąże wiele problemów komunikacyjnych Wrocławia. - uważa W. Gut. - Jeżeli pieniądze na ten cel pochodziłyby ze sprzedaży MPEC-u, wcale nie byłoby to takie złe. Prywatyzacja musi jednak zostać przeprowadzona rzetelnie - dodaje. Wielu obserwatorów zwraca uwagę, że potencjalny chętny na MPEC wie o problemach samorządu. A to na pewno nie wpłynie korzystnie na cenę.
W. Gut twierdzi, że miasto rozmawia już z inwestorem. Spekuluje się, że walory spółki może kupić niemiecki EnbW, który ma prawie 20% głosów na WZA wrocławskiego MPEC-u. Obecnie trwa wycena spółki, która może zakończyć się w lipcu. W sierpniu zostanie wybrany doradca prywatyzacyjny, a sprzedaż nawet 50-proc. pakietu może nastąpić jesienią. Gmina może przygotować dwie oferty - wydzieli z firmy część technologiczną i ciepłowniczą lub sprzeda je razem.
Piątkowe WZA - bez dywidendy