"Katia dla Windows" - tym w 1994 r. handlował Centrozap, na co dzień działający m.in. w branży budowlanej i odlewniczej. O transakcjach związanych z programami komputerowymi zrobiło się głośno w 2000 r. Do spółki przyszedł nowy zarząd, a fiskus zarzucił spółce próbę wyłudzenia podatku VAT. Musiała oddać ok. 34 mln zł. Od tego czasu trwa spór firmy z aparatem skarbowym. Cantrozap wskazywał, że nie powinien zwracać podatku - zobowiązania z tego tytułu upłynęły z końcem 1999 r. - W takiej interpretacji poparł nas prezes Sądu Najwyższego - mówi Ireneusz Król, kierujący Centrozapem. - Co więcej, prezes sądu wskazał na rażące naruszenie prawa przy odrzuceniu naszych wniosków przez NSA w Katowicach w 2002 r. - dodaje I. Król. Spółka odwoływała się wtedy od decyzji organów skarbowych.
Sprawą "Katia dla Windows" zajmie się teraz Naczelny Sąd Administracyjny. Spółka została zwolniona z opłat sądowych, które w przypadku wnoszenia kasacji mogą sięgnąć 100 tys. zł. - Jestem optymistą mając korzystną dla nas interpretację prezesa Sądu Najwyższego i mając w pamięci ostatni wyrok w analogicznej sprawie radiometrów. Szkoda jednak, że spór z fiskusem musiał trwać tyle lat i doprowadzić Centrozap do upadłości - ocenia prezes I. Król. Dodaje, że w przypadku pozytywnego wyroku firma otrzyma przynajmniej część z zapłaconych ok. 34 mln zł. Katowicka spółka znajduje się w upadłości naprawczej. Chce doprowadzić do konwersji długu na akcje i powrócić na giełdowy parkiet.