Reklama

Wzrost PKB na poziomie 6,9% nie do utrzymania w kolejnych kwartałach - analitycy

Warszawa, 09.06.2004 (ISB) - Bardzo wysoki wzrost PKB w I kwartale tego roku to wynik bardzo dużego wzrostu zapasów, uważają ekonomiści. Twierdzą oni, że takie wyniki są nie do powtórzenia w następnych kwartałach, ale wskazują na rosnące inwestycje i niski poziom spożycia indywidualnego, co z kolei zmniejsza obawy o presję inflacyjną.

Publikacja: 09.06.2004 17:40

PKB wzrosło w pierwszym kwartale 2004 roku o 6,9% r/r wobec 4,7% r/r w czwartym kwartale 2003. Wicepremier ds. gospodarczych Jerzy Hausner i minister finansów Andrzej Raczko mówili wcześniej, że wzrost PKB w pierwszym kwartale wyniósł 6,5%, Narodowy Bank Polski (NBP) oczekiwał, że będzie to 6,4%.

"Tak duży wzrost PKB był możliwy dzięki ogromnemu wzrostowi zapasów. Dynamika akumulacji brutto wyniosła 22% wobec 0,5% w czwartym kwartale" - powiedział Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP.

Zdaniem Macieja Relugi, ekonomisty Banku Zachodniego WBK, udział zapasów we wzroście PKB w pierwszym kwartale wyniósł 2,5 pkt proc.

"Gdyby nie zapasy, wzrost wyniósłby 4,5%" - uważa Reluga.

Znaczny przyrost zapasów to zjawisko jednorazowe.

Reklama
Reklama

"Tak duże zapasy wynikały ze zwiększonego magazynowania towarów, ponieważ przedsiębiorcy spodziewali się zwiększonej konsumpcji w związku z akcesją do Unii Europejskiej" - powiedział Reluga.

Obaj ekonomiści są zdania, że tak wysokie tempo wzrostu gospodarczego jest nie do powtórzenia w następnych kwartałach.

"Tak wysokie tempo wzrostu jest nie do utrzymania ze względu na zanikanie efektów jednorazowych, takich jak wejście do Unii Europejskiej, i małe prawdopodobieństwo powtórzenia takiej kontrybucji zapasów do wzrostu gospodarczego" - uważa ekonomista PKO BP.

Z drugiej strony wzrost inwestycji świadczy o tym, że tempo PKB w granicach nieco poniżej 6% może zostać utrzymane. Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły o 3,5 % r/r.

"Prognoza Ministerstwa Finansów mówiąca o wzroście na poziomie 5,7% w tym roku wydaje się być rozsądna" - powiedział Tarnawa.

Zdaniem Relugi wzrost ten może wynieść nawet 6%.

Reklama
Reklama

Żaden z ekonomistów nie chciał jednak podać prognozy wzrostu PKB w drugim kwartale.

"Trzeba poczekać na dane majowe. Po danych kwietniowych można by wysnuć tezę, że wzrost będzie tak wysoki, jak w pierwszym kwartale. Ale tak nie będzie - czeka nas spowolnienie" - uważa Reluga.

Obaj ekonomiści zwracają uwagę na bardzo mały wzrost spożycia indywidualnego na poziomie 4,0% r/r.

"Nie ma akceleracji popytu konsumpcyjnego, mimo efektu Unii Europejskiej, co może wskazywać na to, że sytuacja w zakresie rynku pracy, relatywnie niska dynamika wzrostu płac i spadku zatrudnienia nie świadczy o początku jakiegoś boomu konsumpcyjnego" - powiedział Tarnawa.

"To z kolei nie rodzi zagrożeń i obaw związanych z możliwością wystąpienia presji inflacyjnej" - dodał ekonomista PKO BP.

Ekonomista BZ WBK uważa także, że struktura środowych danych nie powinna niepokoić Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Reklama
Reklama

"Ani spożycie indywidualne, ani nakłady inwestycyjne nie powinny niepokoić Rady" - powiedział Reluga.

Najbliższe posiedzenie RPP odbędzie w dniach 29-30 czerwca. W kwietniu RPP zmieniła nastawienie w polityce pieniężnej na restrykcyjne, co zwiększa prawdopodobieństwo na podwyżkę stóp procentowych.

"Nie ma chyba co liczyć, że Rada po zapoznaniu z takimi danymi podniesie od razu stopy o np. 100 pb" - stwierdził ekonomista BZ WBK. (ISB)

Mirosław Kuk

qk/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama