Vopak miał wyłączność negocjacyjną na kupno większościowego udziału w Naftobazach. W przeszłości kilkakrotnie przedłużał ważność oferty. Równolegle prowadził rozmowy z Orlenem o wspólnym przejęciu spółki. Z naszych informacji wynika jednak, że Vopak nie porozumiał się z płocką firmą.
Usługi świadczone na rzecz Orlenu stanowią ponad 60% sprzedaży Naftobaz. W pierwszym etapie prywatyzacji spółki akcje mógłby kupić Vopak, w kolejnym - Orlen. Firmy, wykorzystując swój majątek, miały wspólnie stworzyć przedsiębiorstwo Zintegrowany Operator Logistyczny. ZOL zająłby się magazynowaniem i przeładunkami paliw płynnych. Jednak płocki koncern został dopuszczony do rozmów w sprawie prywatyzacji dopiero po tym, jak zagroził, że powoła własną spółkę logistyczną i ograniczy zamówienia dla Naftobaz.
Miesiąc temu prezes Nafty Polskiej, głównego akcjonariusza Naftobaz, deklarował, że w przypadku rezygnacji Holendrów z zakupu spółki nie wyklucza jej wprowadzenia na parkiet. Na GPW miałby znaleźć się większościowy pakiet akcji. - Naftobazy mogłyby wejść na giełdę, ale, moim zdaniem, dopiero po tym, jak włączyłoby się w jej struktury część majątku PERN Przyjaźń oraz PKN Orlen. Tylko taka firma mogłaby zainteresować inwestorów finansowych. Pytanie brzmi, czy jest to możliwe - twierdzi nasz rozmówca, uczestniczący w prywatyzacji.
Naftobazy i Vopak
Naftobazy to lider na polskim rynku w branży składowania i przeładunku produktów naftowych. Łączna pojemność zbiorników, którymi dysponuje, to około 1,5 mln m3. W ubiegłym roku spółka zarobiła ponad 14 mln zł.