Reklama

Polityka może zaszkodzić

W przyszłym roku złoty się wzmocni, inwestycje ruszą z kopyta, gospodarka będzie się rozwijać w tempie 5% PKB, deficyt w kasie państwa spadnie do 38,8 mld zł, a może być jeszcze niższy - wynika z założeń do projektu budżetu na 2005 rok. Pod warunkiem, że gospodarce nie zaszkodzi polityka.

Publikacja: 11.06.2004 09:32

W środę rząd przyjął ostatecznie założenia do projektu budżetu państwa na przyszły rok. Rząd szacuje, że wzrost gospodarczy sięgnie 5% PKB. Tyle samo zapisano w tegorocznym budżecie (wg obecnych prognoz - PKB wzrośnie o 5,7%). Jednak - zdaniem szefa resortu finansów Andrzeja Raczki - inna będzie jego struktura.

- W tym roku popyt zagraniczny zapewnił 1% wzrostu PKB, a resztę dał popyt krajowy - mówi. - W przyszłym roku popyt krajowy da 4,9% wzrostu PKB, a resztę zapewni popyt zagraniczny.

Inwestycje w górę

Tak duży udział popytu krajowego w PKB będzie możliwy, ponieważ - wg szacunków resortu finansów - ruszą inwestycje. O ile dynamika nakładów na środki trwałe w roku ubiegłym była ujemna (-0,9%), to w tym roku ten wzrost ma wynieść 8,3%, a w przyszłym - zbliży się do 11%. Czy taki skok inwestycji jest możliwy?

- Naszym zdaniem tak - twierdzi A. Raczko. - Sądzimy, że mamy do czynienia z klasycznym cyklem koniunkturalnym. Poprawa sytuacji w gospodarce powinna wreszcie znaleźć odzwierciedlenie w inwestycjach. Poza tym na opóźnienia w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych wpłynęła niepewność polityczna, opóźniając je o 1 kwartał.

Reklama
Reklama

Właśnie niepewność polityczna jest jednym z głównych zagrożeń, rysujących się przed przyszłorocznym budżetem. Może ona wpłynąć na kurs walutowy oraz politykę pieniężną. Innym - zewnętrznym już - niebezpieczeństwem jest cena ropy naftowej. Jednak resort finansów twierdzi, że bierze pod uwagę możliwość wykonania działań stabilizujących cenę paliw.

- Wysokość akcyzy może stabilizować ceny paliw - twierdzi A. Raczko. - Już dokonaliśmy jednego ruchu, obniżając akcyzę o 5 gr na litrze i teraz zbieramy informacje, jak ta decyzja przełożyła się na ceny paliw.

Bez lepszej ściągalności

Jednak będzie to możliwe tylko pod warunkiem, że dochody budżetu na tym nie ucierpią. A te mają wynieść w przyszłym roku 168,4 mld zł, wobec 154,5 mld zł w roku bieżącym.

- Zakładamy, że tegoroczne dochody będą na poziomie zbliżonym do zaplanowanego - wyjaśnia minister finansów. - Jednak już wiadomo, że struktura będzie inna. Według ustawy, 2,5 mld zł miała przynieść poprawa ściągalności podatków, co wobec likwidacji środków specjalnych nie będzie możliwe. Zmiana stawek podatkowych w nowej ustawie o VAT, wprowadzona przez parlament, oznacza ubytek rzędu 800 mln zł. Dodatkowe 800 mln zł mniej w budżecie będzie wynikać z wyższych od przewidywanych ubytków z tytułu przesunięcia terminu zapłaty VAT od importu z krajów UE. Wreszcie nie będzie 750 mln zł wpłat od Agencji Nieruchomości Rolnych, a wpłata z zysku NBP była niższa o 150 mln zł.

Ten ubytek rzędu 5 mld zł uda się, według resortu, uzupełnić m.in. dzięki wyższym wpływom z podatku od firm, o ok. 2 mld zł, a także lepszych dochodów z ceł (300 mln zł).

Reklama
Reklama

Klapa bez planu Hausnera

Przyszłoroczne wydatki mają sięgnąć 207,2 mld zł.

- Wzrost wyniesie więc 3,7% - wylicza A. Raczko. - Głównym czynnikiem wzrostu jest zwiększona składka do Unii Europejskiej, a także nowy sposób liczenia budżetu MON. Poza tym mamy do czynienia z realnym zamrożeniem wydatków lub nawet spadkiem.

Resort, prognozując wysokość wydatków, założył jednak, że parlament przyjmie ustawy, zmieniające waloryzację rent i emerytur oraz zasady opłacania składek na ubezpieczenie społeczne rolników. Bez wprowadzenia tych zmian nie uda się uzyskać deficytu w wysokości 38,8 mld zł, czyli 4,1% PKB. Jednak rząd ma nadzieję, że parlament uchwali te zmiany, a także przyjmie jeszcze cztery inne ustawy. Ich wprowadzenie oznacza oszczędności rzędu nawet 3,7 mld zł, co obniżyłoby deficyt budżetu prawie do 35 mld zł (3,1% PKB).Rząd liczy, że uda się uniknąć sytuacji, w której dług publiczny w tym roku przekroczy poziom 55% PKB. Według założeń, ma być to 54,8% PKB. Andrzej Raczko jak mógł, starał się uniknąć odpowiedzi na pytanie, jak duży będzie dług publiczny na koniec 2005 roku. Ale nieoficjalnie urzędnicy resortu finansów twierdzą wprost - na pewno będzie to ponad 55% PKB. Nie wiadomo jednak, jak bardzo zbliżymy się do progu 60% PKB. A jego przekroczenie będzie oznaczać złamanie konstytucji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama