- Wzrost o 6,9% zupełnie nas zaskoczył. Wydawało nam się, że jesteśmy dużymi optymistami, oczekując 6,5% - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomista Banku Handlowego . - To rewelacyjne dane - zachwyca się Marek Zuber, główny ekonomista TMS.
Według K. Zajdel-Kurowskiej, tak wysoką dynamikę PKB zawdzięczamy głównie silnemu eksportowi i konsumpcji prywatnej. Ekonomistka przyznaje jednak, że dane dotyczące konsumpcji nieco ją rozczarowały. - Obserwując szał zakupów przed wejściem Polski do Unii Europejskiej można było oczekiwać większego wzrostu niż 4% podane przez GUS - mówi. - Prawdopodobnie ten efekt będzie widoczny dopiero w danych dotyczących wzrostu gospodarczego w drugim kwartale - dodaje.
Ekonomiści ucieszyli się natomiast z informacji o poziomie inwestycji. W pierwszym kwartale przedsiębiorstwa wydały na zakup maszyn i urządzeń o 3,5% więcej niż przed rokiem. To dużo lepszy wynik niż w poprzednim kwartale (wzrost zaledwie o 0,1%). - Wreszcie mamy przełom w inwestycjach - komentuje M. Zuber. Jego zdaniem, ma to związek z wejściem Polski do UE. Wiele firm przyspieszyło bowiem zakupy maszyn z obawy przed wzrostem cen i zmianą przepisów podatkowych. - Skala wzrostu wskazuje jednak, że nie jest to wyłącznie efekt Unii - twierdzi ekonomista. Nieco mniej optymistycznie dane dotyczące inwestycji ocenia K. Zajdel-Kurowska. - 3,5% to nie jest dużo. Ale i tak najwięcej od 1997 r. - mówi. - Liczymy na większy wzrost w kolejnych kwartałach - dodaje.
Według ekonomisty TMS, ożywienie w inwestycjach przyszło w ostatnim momencie. - Koniunktura w Europie jest nadal słaba. A to oznacza, że wyczerpują się możliwości dalszego, znaczącego wzrostu eksportu. Siłę napędową polskiej gospodarki muszą przejąć inwestycje - mówi. M. Zuber.
W opinii ekonomistów, w kolejnych kwartałach dynamika PKB spadnie poniżej 6,9%. Popyt w gospodarce będzie bowiem mniejszy niż przed akcesją. W całym roku tempo wzrostu gospodarczego powinno wynieść 5-6%. Ministerstwo Finansów szacuje, że będzie to 5,7%.