W defensywie znalazły się w piątek notowane na europejskich giełdach akcje spółek zaawansowanych technologii. Wyprzedaż wywołały raporty analityków Deutsche Banku i UBS, którzy w obliczu spodziewanego spowolnienia gospodarczego (po podniesieniu kosztów kredytu) zasugerowali inwestorom skracanie pozycji w takich firmach. W ich ocenie zapasy układów komputerowych wzrosną już niedługo na tyle, by skutecznie powstrzymać rozwój sektora. Największy w Europie producent mikroprocesorów - ST Microelectronics - zniżkował o 0,6%, Infineon (drugi na rynku) o 2%, a Philips (trzeci) o 1,4%. ASML Holding, który dostarcza sprzęt do wyrobu układów, spadł o 2,3%, a Merck (największy dostawca materiałów do produkcji ciekłych kryształów) o 2,3%.

Dla odmiany wzrosły kursy akcji sieci super- i hipermarketów - których sprzedaż jest w mniejszym stopniu zależna od tempa wzrostu gospodarczego. Holenderski Ahold zyskał 1,5%, najwięcej wśród spółek z indeksu Dow Jones Stoxx 50. Papiery fińskiej sieci Kesko zdrożały o 2,5%, a brytyjskiej William Morrison o 1,4%.

Zmiany indeksów były ostatecznie symboliczne. Brytyjski FTSE 100 zyskał 0,07%. Niemiecki DAX stracił natomiast 0,18%, a CAC 40 w Paryżu 0,08%.

Antygwiazdą notowań w Europie został niemiecki producent prezerwatyw Condomi (kontroluje Unimil). Jego walory poszybowały w dół przejściowo aż o 23%, a ostatecznie o 18%. Powodem były informacje o wycofaniu się z rozmów inwestora, który miał go przejąć. Do złych wieści przyzwyczaili się już udziałowcy Alitalii. Dlatego informacja, że audytor spółki nie chce się podpisać pod jej sprawozdaniem finansowym za zeszły rok i radzi jej złożyć wniosek o upadłość, nie wywołała nerwowych reakcji na mediolańskiej giełdzie. Akcje linii lotniczych straciły "tylko" 3%.

Na parkietach w Europie obroty były w piątek mniejsze, niż zazwyczaj. Wiązało się to z zamknięciem rynków na Wall Street. Nowojorskie giełdy uczciły pamięć prezydenta Ronalda Reagana, który właśnie w piątek został pochowany.