Za lidera w sprzedaży polis przez telefon na naszym rynku uznaje się holendersko-izraelskie TU Link4 (100% przychodów pochodzi z tego kanału dystrybucji). Firma działa u nas prawie półtora roku i na razie specjalizuje się wyłącznie w ubezpieczeniach komunikacyjnych (wkrótce mają pojawić się również polisy mieszkaniowe). W I kwartale br. zebrała 14,6 mln zł w porównaniu z 7,7 mln zł rok wcześniej. O ile na początku pracowało dla niej 91 telefonicznych konsultantów, o tyle teraz w telecentrum zatrudnione są już 134 osoby.
Nie tylko Link4
Ale Link4 nie był pierwszą firmą, która sprzedawała polisy przez telefon. - Zaczęliśmy sprzedawać ubezpieczenia osobowe i na życie jeszcze przed nimi. Ten kanał rozwija się bardzo dynamicznie i jest bardzo perspektywiczny - uważa Jan Emeryk Rościszewski, prezes Cardif Polska. Ile wynosi udział sprzedaży via telefon w przychodach ze składek, nie chciał powiedzieć. - Jest zbliżony do osiąganego w grupie Cardif na świecie - mówi.
Okazuje się, że z telesprzedaży z dobrym skutkiem korzysta także CitiInsurance, które jest obecne w Polsce od dwóch lat. - Udział składki uzyskiwanej ze sprzedaży naszych polis przez telecentrum w przychodach ogółem wynosi już kilkanaście procent i systematycznie rośnie - twierdzi Andrzej Klipo, członek zarządu ds. sprzedaży i marketingu. W systemie direct firma sprzedaje dwa rodzaje ubezpieczeń: następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW) oraz tzw. hospital cash, czyli gwarantujące dzienne świadczenie za pobyt szpitalu w wyniku NW. Oferowane są one właścicielom kont w Citibank Handlowy i posiadaczom kart kredytowych tego banku. Sprzedaż tych polis jest na tyle obiecująca, że tuż po wakacjach CitiInsurance zamierza wprowadzić do swojej telefonicznej oferty kolejny produkt.
Ostrożne tuzy