Należący do poczty bank ma zadebiutować na giełdzie we Frankfurcie w najbliższy poniedziałek. W transzy przeznaczonej dla pracowników uprawnionych było 244 tys. osób. Nikłe zainteresowanie sprawiło, że zapisy, które początkowo miały się zakończyć jeszcze w maju, przedłużono do minionego piątku. Mimo to z okazji skorzystało tylko ok. 50% zatrudnionych w Deutsche Post i 63% w samym Postbanku. Pracownicy łącznie kupili walory za 56 mln euro. Cytowany przez niemiecki dziennik rzecznik prasowy Deutsche Post dyplomatycznie stwierdził, że firma przyjęła wyniki pracowniczej oferty z zadowoleniem.

Każdy z pracowników niemieckiej poczty mógł kupić akcje za 5270 euro, korzystając przy tym ze zniżki w wysokości 135 euro, jeśli zamówienie przekraczało 270 euro. Zatrudnieni mogli też liczyć na nieoprocentowany kredyt na zakup papierów.

Przypomnijmy, że Deutsche Post planuje sprzedać do 49,9% udziałów w Postbanku. Widełki w prospekcie ustaliła na 31,50-36,50 euro, ale - jak twierdzi "FTD" - inwestorzy uważają cenę za zbyt wysoką. Przy górnym limicie widełek bank w całości byłby wart 6 mld euro, z pierwotnej oferty publicznej poczta mogłaby więc zgromadzić 3 mld euro. Byłaby to jedna z największych ofert w Europie w tym roku i największa w Niemczech od czterech lat.

Zapisy są przyjmowane do końca tego tygodnia. Jak doniósł "FTD", Wulf von Schimmelmann, szef Deutsche Post, wyruszył właśnie w międzynarodową trasę przekonywać inwestorów instytucjonalnych do uczestnictwa w IPO.