W I kwartale na 239 tysięcy zlikwidowanych miejsc pracy zaledwie 4,6 tys. (mniej niż 2%) zostało przeniesionych za granicę. Tzw. offshore outsourcing nie jest więc głównym czynnikiem decydującym o kurczeniu się rynku pracy. Dane te potwierdzają opinie większości ekonomistów, w tym prezesa Rezerwy Federalnej, ale jednocześnie stoją w sprzeczności z powszechną opinią, rozpowszechnianą przez media oraz polityków o masowym charakterze zagranicznego outsourcingu.
Była to pierwsza próba dokładnego oszacowania zjawiska, któremu towarzyszy tak wiele emocji. Demokraci zarzucają od wielu miesięcy administracji Busha, że nie podejmuje ona wystarczających wysiłków, aby powstrzymać przenoszenie miejsc pracy poza USA. To jeden z gorących tematów kampanii wyborczej.
Przedstawiciele Departamentu Pracy przyznają, że liczba uciekających za granicę miejsc pracy została niedoszacowana z powodów metodologicznych. Nowe dane obejmują bowiem wyłącznie spółki zatrudniające nie mniej niż 50 pracowników, w których co najmniej 50 osób wystąpiło o zasiłek dla bezrobotnych na okres dłuższy niż 30 dni. Co jeszcze ważniejsze - raport nie uwzględnia nowych miejsc pracy tworzonych za granicą przez amerykańskie spółki, w sytuacji gdy nie wiąże się to bezpośrednio ze zwolnieniami w USA. Dane Departamentu Pracy nie stoją więc w sprzeczności z szacunkami firmy Forrester Research, przewidującymi, że do 2015 r. poza granice zostanie przeniesionych 3,3 mln miejsc pracy. Nowe badania potwierdzają jednak, że offshore outsourcing nie był podstawową przyczyną kryzysu na rynku pracy w ostatnich latach. Dużo większy wpływ na zatrudnienie ma wzrost wydajności pracy, wprowadzanie nowych technologii oraz poziom wewnętrznego popytu uzależniony od aktualnej koniunktury gospodarczej.