Reklama

Euro jednak korzystne

Wprowadzenie w Polsce waluty europejskiej umożliwi firmom obniżenie kosztów oraz zmniejszy ryzyko wystąpienia kryzysu finansowego. Na taką informację rządu i NBP nt. skutków przystąpienia do strefy euro przystali posłowie komisji finansów publicznych. Nie brakowało jednak krytyki pod adresem banku centralnego.

Publikacja: 16.06.2004 09:41

Na wczorajszym posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych rząd i bank centralny wspólnie twierdziły, że korzyści z integracji walutowej mogą być dużo większe niż ewentualne zagrożenia. NBP przypomniał o swoim niedawnym raporcie, z którego wynika, że średnioroczne tempo wzrostu PKB będzie w wyniku wprowadzenia euro większe o 0,2-0,4 pkt proc. - Wzrośnie także wymiana handlowa, według różnych szacunków o kilkadziesiąt do 500% - argumentował Wiesław Szczuka, wiceminister finansów. Posłowie usłyszeli zapewnienia, że nie grożą nam szoki asymetryczne, polegające na odmiennych reakcjach gospodarek na wspólne czynniki zewnętrzne. - Polska gospodarka jest już bardzo zsynchronizowana z europejską. Pokazują to m.in. zwiększone obroty w handlu wewnątrzgałęziowym - tłumaczył Jerzy Pruski, wiceprezes NBP.

Zlikwidować

podwójne rachunki

Posłowie zwrócili jednak uwagę, że jak dotąd firmy prowadzące obrót z krajami Unii Europejskiej muszą prowadzić dwa rachunki bankowe - złotówkowy i w euro (to wymogi systemu rozliczeniowego Elixir). - To jest bardzo kłopotliwe - mówiła Krystyna Skowrońska (PO). Wiceszef NBP poinformował, że trwają negocjacje z Europejskim Bankiem Centralnym, aby Polska mogła wejść do europejskiego systemu rozliczeń Target-1, mimo że nie jest członkiem strefy euro (pośrednikiem byłby przy tym bank centralny Włoch): - Chodzi o to, aby wprowadzić system transakcyjny w zupełności oparty na euro tak, aby firmy nie ponosiły kosztów związanych z różnicami między kursem kupna i sprzedaży.

A może monobank

Reklama
Reklama

Liga Polskich Rodzin zgłosiła tymczasem postulat wykorzystania rezerw NBP przy wspieraniu gospodarki. W jaki sposób? - Należałoby na bazie 5% rezerw walutowych powołać polski bank eksportowy - tłumaczyła poseł Gabriela Masłowska. - Trzeba również wypromować fundusze inwestycyjne, które uczestniczą w finansowaniu spółek proeksportowych - dodała. Prócz tego pojawił się także postulat dotacji dla Narodowej Grupy Finansowej oraz zmiany charakteru NBP - który stałby się "monobankiem rynkowym", mającym prawo do przyjmowania depozytów.

Czy OFE uciekną?

Posłowie pytali również, o ryzyko tego, że część kapitału zgromadzonego przez otwarte fundusze emerytalne odpłynie na europejskie rynki. Chodzi o decyzję Eurostatu, który stwierdził w marcu br., że OFE nie są częścią finansów publicznych. Oznacza to, że polskie fundusze kwalifikują się do sektora tzw. "systemów pracowniczych" - i w myśl dyrektywy unijnej mogą inwestować do 30% kapitału na rynkach kapitałowych UE. W Polsce tymczasem obowiązuje limit 5-proc. Polski rząd zapowiada negocjacje. - W lipcu czekają nas dalsze rozmowy. Chcemy pokazać stronie unijnej, że OFE powinny być klasyfikowane do sektora finansów publicznych - wyjaśniał W. Szczuka. - Nie wierzę jednak w masowy odpływ OFE z polskiego rynku. Do tej pory nie wykorzystują nawet 5-proc. limitu - tłumaczył wiceminister.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama