Reklama

List Jukosu do premiera

Władze koncernu naftowego Jukos zwróciły się do premiera Rosji z prośbą o restrukturyzację zadłużenia. Wyraziły przy tym gotowość spłaty 99,4 mld rubli (3,4 mld USD) zasądzonych na rzecz fiskusa. Egzekwując całą kwotę już w tym roku władze podatkowe doprowadzą do upadku największego rosyjskiego eksportera ropy naftowej.

Publikacja: 16.06.2004 10:04

List do premiera Michaiła Fradkowa został wysłany pod koniec ubiegłego tygodnia. Potwierdził to wczoraj rzecznik Jukosu Aleksander Szadrin, ale odmówił ujawnienia szczegółów. Wiadomo jedynie, że Jukos prosi o zdjęcie aresztu z aktywów spółki, co umożliwiłoby ich sprzedaż i uregulowanie do końca roku ok. 70% zadłużenia.

Gazeta "Financial Times", nie powołując się na źródła, informuje też, że Jukos zaproponował dodatkową emisję akcji. Zostałyby one albo sprzedane w celu uzyskania gotówki, albo przekazane państwu. Byłaby to forma regulacji części żądań władz podatkowych. Szefowie koncernu mieli poprosić już głównych akcjonariuszy o poparcie wniosku w sprawie dodatkowej emisji.

Na wieść o proponowanej nowej emisji kurs akcji Jukosu spadł wczoraj na moskiewskiej giełdzie o 7,1%.

Jukos mógłby sprzedać swoje udziały w innej naftowej spółce Sibnieft oraz aktywa gazowe należącej do niego firmy East Siberian Oil and Gas Co. I taka operacja, zdaniem analityków, miałaby sens. Natomiast emisja akcji w obecnych warunkach i przy ich obecnym kursie wydaje się mało prawdopodobna.

Na ewentualną odpowiedź rządu Jukos nie może zbyt długo czekać, bo w najbliższy piątek sąd apelacyjny ostatecznie rozstrzygnie zaskarżony przez spółkę wyrok, nakazujący spłatę podatkowych długów za 2000 r. Co gorsze, Ministerstwo ds. Służb Podatkowych może przedstawić żądania zwrotu niezapłaconych podatków także za następne lata. Gdyby i te roszczenia sąd uznał za słuszne, już nic nie uchroniłoby Jukosu przed bankructwem. W ostatnich tygodniach w biurach spółki przeprowadzono kolejne rewizje.

Reklama
Reklama

Natomiast dzisiaj rozpocznie się w Moskwie wspólny proces byłego prezesa Jukosu Michaiła Chodorkowskiego i byłego prezesa Menatepu (ma 44% akcji Jukosu) Płatona Lebiediewa. Na początku czerwca sąd połączył ich sprawy. Lebiediew przebywa w areszcie od lipca ub.r., a Chodorkowski od października. Obaj oskarżeni są o kradzież w czasie prywatyzacji przejmowanych spółek i niepłacenie podatków. Grozi im za to do 10 lat więzienia. Obaj nie przyznają się do winy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama