Rządowy plan zakłada wprowadzenie limitu prowizji, jaką firmy oferujące produkty systematycznego oszczędzania mogą nakładać na pobierane od klientów składki. Ma on wynieść 1%. Zdaniem autorów pomysłu, zmusi to spółki do racjonalizowania kosztów oraz przyciągnie mniej zamożnych klientów. - Wciąż próbujemy ograniczać koszty, jednakże wprowadzenie 1-proc. limitu prowizji przekracza nasze możliwości restrukturyzacyjne. Na cenę produktu finansowego składa się zbyt wiele elementów - od marketingu począwszy - na fachowej poradzie skończywszy - powiedział prezes Norwich Union. - Jeśli rząd dopnie swego, być może będziemy musieli wycofać się z niektórych segmentów rynku - powiedział PARKIETOWI James Evans - rzecznik prasowy Avivy.

Plany gabinetu Tony Blaira potępił Amicus - największy na Wyspach związek zawodowy pracowników sektora prywatnego. - Zmniejszenie prowizji z pewnością spowoduje krótkoterminową ulgę dla klientów - powiedział David Fleming, stojący na czele związku. - Jednakże istnieje ryzyko, że rynek przestanie się rozwijać, co odbije się na jakości usług - dodał. Swego pomysłu broni R. Sandler, według którego sektor jest nieefektywny, a produkty - zbyt kosztowne. Rozstrzygnięcie co do wysokości limitu ma zapaść w tym tygodniu.

Jak prognozują specjaliści z Amicus, urzędowe obniżenie prowizji osłabi będący w trudnej sytuacji sektor ubezpieczeń. Zmiany odczują też towarzystwa emerytalne. W ciągu ostatnich 12 miesiący w brytyjskim sektorze finansowym z powodu złej koniunktury rynkowej i spadku popytu pracę straciło 13,5 tys. osób. Po niedawnej redukcji 700 etatów w Wielkiej Brytanii, dalsze zwolnienia zapowiedziała Aviva, która nosi się z zamiarem zwiększenia zaangażowania w innych krajach Unii Europejskiej oraz w Azji. - Jest to jeden z wariantów. Dużo będzie zależeć od wysokości limitu - powiedział nam J. Evans. Jeżeli rząd wprowadzi w życie plany urzędowego ograniczenia prowizji - 380 pracowników zwolni towarzystwo ubezpieczeniowe Royal London.