Zgodnie z obecnym zapisem artykułu 10 ustawy przedsiębiorca ma prawo wystąpić do urzędu skarbowego o wiążącą interpretację przepisów podatkowych. Jeśli będzie się jej trzymał, nie narazi się na sankcje finansowe, nawet jeśli fiskus zmieni zdanie co do interpretacji przepisów lub urzędnik skarbowy, przedstawiając wykładnię, po prostu się pomyli. Minister finansów nie chce dopuścić, aby takie uregulowanie weszło w życie. Dlatego też złożył na ręce marszałka senatu Longina Pastusiaka pismo, w którym zwraca uwagę na konieczność dogłębnej analizy art. 10. Powołuje się przy tym na opinię Rady Legislacyjnej, która "jednoznacznie stwierdza", że zapis ten "pozostaje w jaskrawej sprzeczności z konstytucyjnymi podstawami opodatkowania, w szczególności zaś wynikającymi z art. 84 Konstytucji".

Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej będzie rozpatrywana przez Senat na najbliższym posiedzeniu, czyli 23 i 24 czerwca. To ostatnia szansa dla ministra finansów, aby przeforsować zmiany. Wprawdzie nie może sam ich zgłosić, ale może nakłonić do tego członków izby. - Wśród członków Komisji Gospodarki i Finansów Publicznych trudno będzie o poparcie takiej zmiany - uważa członek tej komisji Franciszek Bobrowski. - Ale w całym senacie, kto wie - dodaje. Przewodniczący komisji Jerzy Markowski jeszcze we wtorek mówił "nie ma na to szans". - Nie znam jeszcze pisma. Przeczytam, to będę się mógł wypowiadać - stwierdził wczoraj. - Mamy opinie konstytucjonalistów i racja leży po stronie resortu gospodarki - powiedział z kolei Jerzy Molak z ministerstwa gospodarki.

Oburzeni zakusami Ministerstwa Finansów są przedsiębiorcy. - Bez tego przepisu ustawa traci swoją wartość - uważa Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Rada Przedsiębiorczości chce jeszcze w tym tygodniu wystosować do marszałka senatu kontrpismo i spotkać się w tej sprawie z Longinem Pastusiakiem i Jerzym Markowskim.