Reklama

Ciężkie czasy dla ?specjalistów?

Mniejsze obroty, mniejsze wahania cen, coraz większe znaczenie handlu elektronicznego. Maklerzy-specjaliści z giełdy nowojorskiej mają sporo powodów do zmartwień.

Publikacja: 17.06.2004 10:22

W tym miesiącu średnia liczba akcji zmieniających każdego dnia właściciela za pośrednictwem New York Stock Exchange wynosi 1,2 mld sztuk. To aż o 18% poniżej średniej z pierwszych pięciu miesięcy roku, kiedy przez giełdę przechodziło codziennie 1,49 mld papierów. Koniunktura na parkiecie pogorszyła się już w maju, kiedy łącznie inwestorzy obrócili 30 mld akcji - mniejsze obroty zanotowano w tym roku tylko w lutym.

Bo nie ma hossy

Indeks S&P 500, który w zeszłym roku zyskał 26%, w tym porusza się w trendzie bocznym. Po wtorkowym zamknięciu znajdował się tylko 1,8% powyżej poziomu z początku roku. Na mniejsze zainteresowanie giełdą wskazuje też fakt, że wyraźnie zmalała liczba sesji, kiedy indeks S&P 500 tracił lub zyskiwał ponad 1%. W tym roku były 24 takie dni, podczas gdy w pierwszym półroczu poprzedniego roku aż 54.

Wszystko to nie sprzyja maklerom-specjalistom, czyli firmom pośredniczącym w handlu akcjami i pełniącym na NYSE rolę animatorów rynku. LaBranche (największa z takich firm) czy Van der Moolen (czwarta) już nie mogą - jak kiedyś - oszukiwać klientów, uprawiając tzw. ahead trading. Chodzi o kupowanie akcji w celu ich odsprzedaży z niewielkim zyskiem zleceniodawcy. Pod koniec marca pięć z siedmiu operujących na NYSE firm zapłaciło łącznie 240 mln USD w ramach ugody z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd, by uniknąć oskarżeń w tej sprawie. Mniejsze obroty oznaczają niższe wpływy z prowizji. Mniejsze dzienne wahania cen to z kolei mniej okazji do zarobku z handlu na własny rachunek. - Koniunktura dla specjalistów jest tak zła, jak nigdy wcześniej - ocenia John Wheeler, cytowany przez Bloomberga szef działu handlującego akcjami w American Century Investments. - Handel stał się bardziej efektywny, co oznacza mniej pieniędzy dla pośredników - dodaje.

Komputery

Reklama
Reklama

coraz ważniejsze

Rolę specjalistów coraz częściej przejmują komputery. W maju zlecenia spływające na NYSE za pośrednictwem systemu elektronicznego stanowiły już 52% wszystkich, podczas gdy przed rokiem odsetek wynosił 37%. Oznacza to, że coraz więcej transakcji może zostać przeprowadzonych bez udziału specjalistów. Dla przykładu, w pierwszym kwartale LaBranche uczestniczył w 26% transakcji dotyczących akcji spółek, dla których pełni rolę animatora rynku, i było to najmniej od 1999 r., odkąd firma publikuje takie dane.

Powoli rośnie też znaczenie w pełni elektronicznej platformy, w przypadku której specjaliści nie mają już kompletnie nic do roboty. System handlu "Direct Plus", wprowadzony przed trzema laty, w maju odpowiadał za 10,2% obrotów. Wciąż jest jednak obłożony ograniczeniami - np. zlecenie może opiewać maksymalnie na 1099 akcji. Jeśli powołany jesienią szef giełdy John Thain wcieli swój pomysł stworzenia "giełdy hybrydowej", ograniczenia powinny zniknąć i specjaliści będą mieli jeszcze mniej pracy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama