W komentarzu sprzed dwóch tygodni napisałem, że sygnałem do zajęcia właściwej pozycji będzie przełamanie od dołu SK-45 lub od góry SK-15. Okazało się, że wystąpił drugi z sygnałów, co przełożyło się na 47-punktowy spadek notowań kontraktów na indeks WIG20.

Bieżące wskazania nie są nadto optymistyczne. MACD zmienił kierunek ruchu, będąc jeszcze w sporej odległości od poziomu równowagi i spadł poniżej swojej średniej, a inne oscylatory zachowują się po prostu słabo. Na wykresie kontraktów na WIG20 powstała ciekawa sytuacja, gdyż spadek sprzed pięciu dni można traktować jako wyłamanie z formacji flagi, która z kolei stanowiła korektę w trendzie spadkowym. W takim układzie sugerowałbym raczej prognozowanie potencjalnego zasięgu spadku na zasadzie ruchu mierzonego, aniżeli posiłkując się szerokością formacji. Dawałoby to poziom około 1460 pkt jako docelowy w trwającej fali wyprzedaży. 10 pkt wyżej znajduje się 50-proc. zniesienie hossy z 2003 i początku 2004 roku, więc wymowa tej strefy wsparcia jest jeszcze większa. Wzrostom raczej szansy nie daję, choć uważam, że fundamenty jak najbardziej by je teraz uzasadniały. Czy spadek faktycznie będzie tak duży? Patrząc na tygodniowy MACD (i bardzo silny sygnał sprzedaży sprzed prawie 3 tygodni) uważam, że tak. Widoczna daleko posunięta asekuracja inwestorów i pojawiająca się momentami - na niektórych spółkach - panika, tylko uwiarygodnia taki właśnie scenariusz.

Mimo że czwartkowa sesja w segmencie kontraktów i dużych spółek należała raczej do nudnych, to jednak wygląd dziennej świecy nie będą zachęcać do zakupów w piątek. O skali złych nastrojów może świadczyć paniczna wyprzedaż wielu dobrych spółek z indeksu MIDWIG - chyba że właśnie w tym upatrywać szansy na wzrost.