Wczorajsza sesja nie odbiegała niczym szczególnym od tego, co mieliśmy wątpliwą przyjemność obserwować przez ostatnie dni. Aktywność inwestorów była rekordowo niska. W południe, po dwóch godzinach handlu, obrót na akcjach wchodzących w skład indeksu WIG20 wynosił raptem 25 mln złotych. Poziom 50 mln złotych został osiągnięty tuż przed 14.00. Warto przypomnieć, że taki obrót w czasie normalnej sesji osiąga się już w pierwszej godzinie notowań.
Wszystko wskazywało na to, że w takim sennych nastrojach dobrniemy do zamknięcia. Komuś jednak puściły nerwy i końcówka notowań była spadkowa. Na wykresach mamy wybicie z konsolidacji i zwiększone prawdopodobieństwo spadków. Końcowemu spadkowi towarzyszył już wyższy obrót. Bądźmy jednak sprawiedliwi - ten obrót także nie był wielki. On jedynie wybijał się w porównaniu z poprzednimi godzinami stagnacji.
Jak zatem do tego podejść? Gdyby wybicie miało kierunek sprzeczny z kierunkiem głównego trendu, to może ostrożność byłaby większa. Wybicie nastąpiło w dół, czyli w kierunku zgodnym z trendem, a zatem można do niego podejść z większą ufnością i liczyć na kontynuację. Nie jest więc wykluczone, że wczoraj rozpoczęliśmy ruch, którego efektem będzie test majowych dołków.
Na koniec chciałbym przypomnieć, że na wczorajszej sesji obrót na serii wygasającej był już mniejszy od obrotu na serii wrześniowej. W wyniku tego, od dziś za domyślną serię, o której piszemy, należy uznać właśnie "wrzesień". Ostatnia niska aktywność na rynku utrudniła zamknięcie pozycji na starej serii. To rodzi niebezpieczeństwo, że dzisiejsze notowania mogą być szczególne. Bardzo wiele pozycji nie zostało zamkniętych. Nie dziwmy się więc cenom, a obserwujmy zachowanie obrotu, który będzie potwierdzał te ważniejsze ruchy.