Wprowadzona w 1998 r. ustawa o transporcie kolejowym dała szansę na liberalizację przewozów towarowych. Jednakże państwowe Cargo zachowało do tej pory dominującą pozycję (około 70% udziału w rynku). Podpisało bowiem ze swoimi klientami długookresowe umowy, co uderzyło w rodzącą się konkurencję. - Spółka stosowała politykę "bata i marchewki". Udzielała korzystnych upustów na wiele lat, ale odbierała je, jeżeli kontrahent korzystał dodatkowo z innych przewoźników - twierdzi Cezary Banasiński, prezes Urzędu. Klienci Cargo mogli niekiedy korzystać z usług innych firm pod warunkiem, że były one droższe od oferowanych przez Cargo. To ograniczało konkurencję, a przy okazji dawało Cargo aktualną informację o cenach innych przewoźników. Takie postępowanie Komisja Europejska uznała za niedozwolone już w 1979 roku.
Urząd karze dotkliwie
40 mln zł kary to jedna z najwyższych sankcji zastosowanych przez Urząd. - Cargo świadomie działało przeciw liberalizacji, wzmacniając się w ten sposób przed otwarciem rynku na europejską konkurencję w 2007 roku - tłumaczy jej wysokość prezes UOKiK. Decyzja Urzędu podlega natychmiastowej wykonalności. Oznacza to, że przewoźnik zapłaci karę, zanim sąd rozstrzygnie, czy jej wysokość była słuszna. - Chcemy uniknąć długotrwałego postępowania sądowego i dać pozostałym przedsiębiorstwom szansę na rozwój - wyjaśnia C. Banasiński. Spółka zapowiada tymczasem odwołanie. W oświadczeniu wydanym prasie zarząd Cargo argumentuje, że UOKiK nie uwzględnił "specyfiki polskiego rynku przewozów".
Są też inne
nieprawidłowości