Niemiecki bank pocztowy miał zadebiutować na parkiecie we Frankfurcie wczoraj. Deutsche Post zbierała zapisy na akcje do piątkowego popołudnia. Najwyraźniej jednak zainteresowanie okazało się nikłe, bo w sobotę poczta niespodziewanie ogłosiła, że przedłuża zapisy do wtorku, jednocześnie obniżając widełki cenowe i zmniejszając liczbę papierów dostępnych w ofercie. Debiut Postbanku na giełdzie został przełożony na jutro.
- To była trudna partia pokera z wielkimi inwestorami z całego świata - podsumował minione dwa tygodnie Klaus Zumwinkel, szef Deutsche Post, na sobotniej konferencji prasowej. - Musieliśmy przyjąć to, co mówił nam rynek, bo rynek ma zawsze rację - dodał. Inwestorzy od dawna już mówili, że zapisane w prospekcie widełki cenowe w wysokości 31,50 do 36,50 euro za akcję banku są zbyt wysokie. Dlatego w sobotę powędrowały w dół do 28-32 euro za papier. We wstępnych notowaniach, prowadzonych przez jedno z niemieckich biur maklerskich, akcję Postbanku wyceniano wczoraj na około 30 euro.
Po sobotniej zmianie planów, w ramach pierwotnej oferty publicznej inwestorzy mogą do dziś zapisywać się na dwie trzecie z 82 mln akcji Posbanku, które poczta chciała sprzedać (stanowią 49,9% wszystkich). Pozostała jedna trzecia też trafi do obrotu publicznego, ale w drodze wymiany za obligacje. Wyemituje je sama Deutsche Post, a na papiery banku będą mogły zostać zamienione w ciągu trzech lat.
Zmniejszenie liczby dostępnych papierów i obniżenie widełek oznacza, że Deutsche Post może liczyć co najwyżej na 1,7 mld euro ze sprzedaży akcji. Emisja obligacji ma przynieść 1 mld euro. Poczta zamierza przeznaczyć pieniądze na redukcję zadłużenia i ekspansję w Europie.