Reklama

Potrzeba więcej informacji

W raporcie inflacyjnym NBP nie przedstawione zostały żadne założenia prognozy. Dotyczy to zarówno założeń zewnętrznych, jak i wewnętrznych

Publikacja: 22.06.2004 10:26

Ostatni raport Narodowego Banku Polskiego o inflacji za pierwszy kwartał nie zawiera zbyt wielu nowych elementów, a wnioski odnośnie sytuacji gospodarczej i presji inflacyjnej w nim przedstawione są podobne do tych w komunikacie z majowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Najwyraźniej będziemy musieli jeszcze trochę poczekać na prognozy inflacyjne banku centralnego.

W raporcie za pierwszy kwartał przeczytaliśmy bowiem tylko następujące zdanie: "przy założeniu stałych stóp procentowych, prognozy NBP wskazują na kontynuację wzrostu inflacji do końca 2005 r. oraz prawdopodobne osłabienie tempa wzrostu cen w 2006 r. Przy tych założeniach prawdopodobieństwo ukształtowania się inflacji powyżej górnej granicy dopuszczalnego przedziału odchyleń od celu jest wysokie i w ocenie Rady przekracza 50%".

Czy coś z tego zdania wynika?

Można oczywiście stwierdzić, że skoro inflacja przekroczy cel w przyszłym roku (a może nawet wcześniej, biorąc pod uwagę dane inflacyjne za maj), to konieczne jest zaostrzenie kursu polityki pieniężnej i podwyżka stóp procentowych. Z drugiej strony jednak, skoro przy założeniu niezmienionych stóp inflacja ma się obniżyć w 2006 roku (szkoda tylko, że bank centralny nie sprecyzował w raporcie, czy oczekuje obniżenia inflacji w 2006 r. do poziomu w granicach celu inflacyjnego, czy też nie), to po co je podwyższać. Zapewne po to, aby przeciwdziałać ewentualnemu wzrostowi oczekiwań inflacyjnych, który mógłby zostać odzwierciedlony w wyższych żądaniach płacowych, i w konsekwencji stwarzałby ryzyko dla realizacji celu inflacyjnego w średnim terminie. Tylko przecież te elementy (oczekiwania inflacyjne, płace etc.) zostały zapewne uwzględnione przez bank centralny w powyższej prognozie.

Oczywiście, prognoza banku centralnego (jak wszystkie inne) obarczona jest wieloma czynnikami ryzyka. Problem jednak w tym, że uczestnicy rynku finansowego nie są w stanie ocenić, z jakim nasileniem poszczególne czynniki ryzyka będą wpływały na prognozę inflacji banku centralnego. Dzieje się tak dlatego, że oprócz zacytowanego powyżej zdania, w raporcie inflacyjnym nie przedstawione zostały żadne założenia prognozy, a dotyczy to zarówno założeń zewnętrznych, jak i wewnętrznych.

Reklama
Reklama

Za przykład Narodowemu Bankowi Polskiemu mógłby posłużyć w tym względzie bank centralny w Czechach. Z publikowanego przezeń raportu możemy dowiedzieć się dokładnie, jakie założenia zostały przyjęte, jeśli chodzi o ceny ropy oraz innych surowców, światowe wskaźniki wzrostu gospodarczego, inflacji, stopy procentowe i kursy walutowe. To samo dotyczy sytuacji wewnętrznej - znajdujemy tam szacunki dotyczące luki popytowej, prognozowane tempo wzrostu konsumpcji, płac, wpływ zmian podatkowych na ceny etc. Co więcej, prognoza inflacyjna przygotowana przez bank centralny Czech jest przedstawiona w przejrzysty i klarowny sposób, który umożliwia ocenę ryzyka przekroczenia celu inflacyjnego i ocenę konsekwencji tego wydarzenia dla prowadzonej polityki pieniężnej.

Skoro mogą to robić Czesi, dlaczego nie możemy my? Cóż, pozostaje czekać z nadzieją na raport inflacyjny za kolejny kwartał. A dodatkowo, idealnie byłoby, gdyby tuż po publikacji tego raportu przedstawiciele banku centralnego zechcieliby spotkać się z przedstawicielami rynków finansowych, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości i niejasności.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama