Wczoraj Trybunał w powiększonym skłądziewydał precedensowy wyrok w sprawie "Broniowski przeciwko Polsce". Skarżący - Jerzy Broniowski - domagał się od państwa rekompensaty 3 mln zł za kamienicę we Lwowie. Powoływał się przy tym na tzw. "umowy republikańskie", podpisane jeszcze w 1944 roku przez tymczasowe władze polskie z republikami ZSRR. Zapewniały one zabużanom prawo do pełnej rekompensaty majątku utraconego w wyniku zmiany granic w postaci prawa do własności znajdującej się już na obszarze nowej Polski. Problem w tym, że umowy te nigdy nie zostały opublikowane w oficjalnych dziennikach rządowych i rząd polski nie chciał ich respektować.
Radość poszkodowanych z wyroku
Chociaż Trybunał nie przyznał J. Broniowskiemu odszkodowania, stwierdził jednak, że zabużanom rekompensata się należy. Dał też stronom 6 miesięcy na ugodowe załatwienie sprawy. Oczekuje też od rządu polskiego systemowych zmian w prawie, które rozwiążą problem wypłat. Decyzja ta ma fundamentalne znaczenie dla około 80 tys. żyjących obecnie osób, które czekają na zwrot majątku. - Wygraliśmy. Wiemy bowiem teraz, że umowy republikańskie są ważne i należy się nam pełna rekompensata - cieszy się Andrzej Korzeniowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kresowian Wierzycieli Skarbu Państwa.
Niepokój rządu
To samo orzeczenie zatrwożyło jednakże stronę rządową. - Wartość wszystkich wniosków od zabużan szacujemy na 11,5-13,5 mld zł - informuje Katarzyna Szarkowska, dyrektor Departamentu Rynku Nieruchomości w resorcie infrastruktury, wezwana wczoraj w trybie pilnym do gabinetu premiera. - Ministerstwo Skarbu Państwa szacuje, że na rekompensaty pozostało około 7 mld zł majątku - mówi K. Szarkowska.