Reklama

Nowa klasa aktywów

Mamy boom na rynku funduszy hedgingowych. Z zadziwiającą regularnością pojawiają się komunikaty o powstawaniu nowych funduszy tego typu. W ciągu ostatniej dekady ich liczba wzrosła pięciokrotnie.

Publikacja: 23.06.2004 09:58

Fundusze hedgingowe niemal od początku istnienia otacza aura tajemniczości. I nie chodzi tu wyłącznie o to, że przeważająca większość z nich jest rejestrowana w tak egzotycznych krajach, jak Bermudy, Kajmany czy Antyle Holenderskie (podatki!). Już pierwszy fundusz określony tym mianem założony przez Alfreda Jonesa w latach sześćdziesiątych zwrócił na siebie uwagę ponadprzeciętnymi wynikami. Później pojawił się George Soros, który zaskoczył regularnością uzyskiwanych dobrych rezultatów. Wprawił tym w konsternację wszystkich, którzy patrząc na wyniki tradycyjnych funduszy inwestycyjnych twierdzili, że nie da się tego zrobić.

Upadek LTCM

Z pomocą sceptykom, patrzącym nieufnie na dynamiczny rozwój funduszy hedge przyszedł spektakularny upadek Long-Term Capital Management, funduszu założonego przez dwóch noblistów, który w 1998 roku poważnie zatrząsł podstawami świata finansów (na uratowanie potrzeba było 3,6 mld USD). Po upadku LTCM wokół funduszy hedge nastąpiła cisza, jednak przedłużająca się bessa na światowych rynkach akcji, coraz gorsze wyniki klasycznych funduszy inwestycyjnych ponownie zwróciły uwagę na ten rodzaj inwestycji. Niechlubny przypadek LTCM spowodował, że przedstawiciele branży potrzebowali nowego sukcesu. Powstało kilka organizacji, które zaczęły dbać o przejrzystość i rzetelność działania funduszy.

Regularność wyników

Jednak największy sukces wiązał się z uzyskiwanymi wynikami. Od 1997 do 2002 roku indeks funduszy hedge zyskał 32%, podczas gdy indeks SP500 praktycznie nie uległ zmianie. To, co zwracało uwagę wielu obserwatorów, to stabilność uzyskiwanych rezultatów. Czasy, gdy potrzebne były spektakularne wyniki, minęły. W cenie zaczęła być regularność. Jak powiedział jeden z zarządzających funduszem hedge: "podczas gdy menedżerowie funduszy inwestycyjnych liczą gwiazdki, my liczymy pieniądze naszych klientów". Ta delikatna aluzja dotyczyła rankingu Morningstara, przyznającego funduszom inwestycyjnym specjalne oceny w postaci gwiazdek.

Reklama
Reklama

Od pewnego czasu fundusze hedgingowe zaczęto traktować jako nową klasę aktywów - inwestycje alternatywne. Usankcjonowano tym samym możliwość inwestowania w nie przez instytucje, którym dotychczas nazwa "fundusz hedgingowy" kojarzyła się wyłącznie z ogromnym ryzykiem. Doszedł po prostu nowy element portfela. Według badań przeprowadzonych przez JP Morgan, ponad 22% europejskich instytucji finansowych (funduszy emerytalnych, ubezpieczycieli, banków) zainwestowało w fundusze hedge. Największy udział stanowią one w portfelach firm skandynawskich - aż 38%.

Także dla "emerytów"

Fala zainteresowania tą formą inwestowania objęła również fundusze emerytalne. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy następujące firmy i instytucje poinformowały o zwiększeniu zaangażowania w tę klasę aktywów: fundusz emerytalny stanu Massachusetts, Electrolux, California Public Employees Retirement, kalifornijski system emerytalny, obsługujący ok. 1,4 mln pracowników i ich rodzin, ABP Pension Fund (największy fundusz emerytalny w Europie), J Sainsbury.

Być może ten trend dotrze kiedyś do Polski. Na razie jednak trwa dyskusja, czy pozwolić funduszom emerytalnym na zwiększone zaangażowanie na zagranicznych rynkach. Tymczasem zachodnie instytucje spijają śmietankę, jaką dają nowe możliwości w inwestycje alternatywne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama