We wtorek, po poniedziałkowym zaskakującym wzroście, nie pozostało śladu. Dla byków to może i dobrze, gdyż rynek wykazał się pewną siłą i nie skorygował wcześniejszej zwyżki. Jednakże jednorazowy wyskok i brak kontynuacji tendencji na sesji wtorkowej można również interpretować jako wyraz słabości.

Zastanawiać może, czemu zawdzięczamy wzrost z poniedziałku. W mojej ocenie był on efektem utrzymujących się przez kilka dni dosyć niskich obrotów - stąd pewna łatwość w podniesieniu rynku o te kilkadziesiąt punktów. Przełamanie średniej kroczącej z 15 sesji miało charakter przypadkowy, więc na tej podstawie nie radziłbym wyciągać wniosków, szczególnie, że jeśli już, to prawdziwym testem byłby opór w postaci SK-45. Szczególnie że jej poziom zbiega się akurat z linią trendu łączącą dołki z 17 i 25 maja i obecny wzrost można z tej perspektywy rozpatrywać jako ruch do niej powrotny. Wymowę oporu na poziomie 1700 pkt wzmacnia dodatkowo luka bessy z 10 maja, która okazała się dla indeksu nie do pokonania na przełomie maja i czerwca. Poziom 1705 pkt to również 38-proc. zniesienie kwietniowo-majowej wyprzedaży. To wystarczające dowody na potwierdzenie tezy, że na wyraźniejszy wzrost nie ma co raczej liczyć. Z uwagi na to, radziłbym czekać na konkretny sygnał. Wyraźne (w cenie zamknięcia) przełamanie oporu i ewentualne utrzymanie się indeksu ponad nim przez kolejną sesję czy dwie, będą sygnałem kupna. Uważam, że spadek do poziomu 1600 pkt jest możliwy w każdej chwili, a zniżka poniżej 1590 pkt otworzy drogę do dalszej wyprzedaży.

Ciekawe sygnały zarysowują się na wykresie tygodniowym. Z jednej strony, indeks WIG20 nie spadł jeszcze poniżej średniej z 45 tygodni (broniąc się przed spadkiem poniżej niej czwarty raz w ostatnich 7 tygodniach), a z drugiej - MACD dosyć szybko spada w kierunku poziomu równowagi, po tym jak złamał prawie 3-letnią linię trendu. Negatywną dywergencję z indeksem wytworzył Ultimate, ale praktycznie od razu zmienił kierunek ruchu i rośnie w kierunku linii równowagi.