Od połowy maja zdecydowana większość indeksów giełdowych zwyżkuje, rozbudzając nadzieje na powrót trendu wzrostowego. Jak na razie jednak ciągle zbyt mało przemawia za takim właśnie scenariuszem. Wydaje się, że obecna zwyżka to tylko dość silna korekta, po której na rynek ponownie powrócą spadki.

Po silnym wzroście rozpoczętym w połowie maja, amerykańskie indeksy giełdowe od dwóch tygodni konsolidują się. W pierwszych dniach czerwca S&P 500 wykonał ruch powrotny do dolnego ograniczenia średnioterminowego kanału wzrostowego. Silnie wykupione oscylatory zachęcały do rozpoczęcia spadków. Zamiast tego jednak, indeks rozpoczął ruch horyzontalny, nie mogąc zdecydować się bądź na kontynuację średnioterminowej korekty, bądź na powrót do trendu wzrostowego. O sytuacji na rynku, w krótkim terminie zadecyduje zapewne wybicie z konsolidacji. Jeśli nastąpi ono górą, to zasięg impulsu będzie można szacować na 1150 punktów. Niewiele silniejszy ruch czeka indeks w przypadku przełamania dolnego ograniczenia konsolidacji. Choć w dłuższym terminie cały czas mamy do czynienia z trendem spadkowym, to jednak w horyzoncie najbliższych 2-3 tygodni nie wykluczyłbym kontynuacji trendu horyzontalnego, który co prawda pozwoli zarobić spekulantom, ale będzie męczący dla inwestorów o nieco dłuższym horyzoncie inwestycyjnym.

Podobnie, jak na giełdach za oceanem, tak i na rynkach środkowoeuropejskich ciągle trwa korekta. Choć najprawdopodobniej powinna się zakończyć w najbliższym czasie, to jednak do tej pory nie pojawiły się jednoznaczne sygnały świadczące o powrocie do spadków. Wręcz przeciwnie, ostatnie sesje przyniosły kontynuację wzrostów, co z pewnością mogło zaniepokoić inwestorów obstawiających dalsze średnioterminowe zniżki. Moim zdaniem jednak, mimo optymistycznego rozpoczęcia bieżącego tygodnia, cały czas o wiele więcej przemawia za kontynuacją średnioterminowych spadków, niż powrotem trendu wzrostowego. Wydaje się, że można go oczekiwać dopiero na przełomie trzeciego i czwartego kwartału tego roku. Do tego czasu natomiast, indeksy powinny znaleźć się kolejne kilkanaście procent niżej.