Patrząc na wczorajszą sesję, zadać można sobie pytanie czy kilkusesyjna zwyżka dobiega już końca. Czarna świeca i to w dodatku na poziomie oporu w okolicy 1716 pkt uzasadnia takie wątpliwości. Oscylator stochastyczny osiągnął wartość najwyższą od początku marca, co dodatkowo zwiększa ryzyko przeceny. To wszystko zdaje się wskazywać, że tym razem też nie uda się kontraktom wspiąć na wyższe poziomy. Realny staje się powrót przynajmniej do 1650 pkt. A to by oznaczało dalszy ciąg konsolidacji.
Zwyżka nie znajduje poza tym potwierdzenia w ADX, który paradoksalnie znalazł się jeszcze niżej niż kilka sesji temu. To sugeruje, że trendu wciąż nie ma. Przełomu nie widać też zresztą w notowaniach części kontraktów akcyjnych. Kurs futures na TP pozostaje w konsolidacji między 14,6 a 15,35 zł. Bardzo słabe zachowanie tych kontraktów podczas wczorajszej sesji każe oczekiwać powrotu do dolnej granicy trendu bocznego.
Podobnie wygląda zresztą sytuacja, w jakiej znalazły się kontrakty na MIDWIG. Dość szybkie odreagowanie podczas kilku ostatnich sesji i powrót powyżej dołka z 17 maja (1637 pkt) zdają się podważać siłę niedźwiedzi. Futuresy te od końca kwietnia poruszają się w kanale spadkowym o szerokości ponad 100 pkt. Obecnie znajdują się mniej więcej w połowie tej formacji, co oznacza, że możliwa jest jeszcze zwyżka w okolicę 1700 pkt. Ten dość optymistyczny scenariusz psuje jednak ważniejsza formacja głowy z ramionami, która kształtuje się już od marca. Wczoraj kontrakty niemal idealnie odbiły się od jej linii szyi (ok. 1660 pkt). Jeśli byki szybko nie pokonają tego poziomu, to realny stanie się spadek z powrotem do 1600 pkt, a później jeszcze o co najmniej kilkadziesiąt punktów. Niedźwiedzie nie powiedziały chyba jeszcze ostatniego słowa.