Cezary Stypułkowski, prezes PZU, już na początku roku zapowiadał, że firma może wypłacić akcjonariuszom wysoką dywidendę za ubiegły rok. Powód? Zysk netto był wówczas rekordowy - 900,1 mln zł, a spółka, po bardzo dobrych poprzednich latach, nie ma ogromnych potrzeb kapitałowych.
Bardzo hojny zarząd
Z naszych informacji wynika, że zarząd PZU podjął uchwałę o sposobie podziału ubiegłorocznego zarobku pod koniec lutego. Zaproponował, aby przeznaczyć na dywidendę 449,03 mln zł. Reszta, czyli 451,07 mln zł, miałaby trafić na kapitał zapasowy. Podjęto również decyzję o podziale 34,4 mln zł zysku z lat poprzednich. Z tego akcjonariusze mają otrzymać 17,3 mln zł. Łącznie do ich kieszeni może więc wpaść 466 mln zł. To daje 5,4 zł na akcję.
Udało nam się ustalić, że na tym samym posiedzeniu zarząd przyjął zasady polityki dywidendowej na kolejne lata. To ważne dla inwestorów giełdowych w związku z planami upublicznienia towarzystwa. Władze PZU chcą, aby do akcjonariuszy trafiało od 25 do 50% zysku netto. Ostateczne ustalenia mają zależeć od wyników przedsiębiorstwa oraz jego potrzeb kapitałowych.
Zastrzyk dla budżetu