Reklama

Al-Pras będzie sprzedawał akcje Pagedu

Z Edmundem Mzykiem, prezesem Pagedu, rozmawia Urszula Zielińska

Publikacja: 26.06.2004 09:14

W kwietniu i maju grupa Pagedu zanotowała znaczny wzrost przychodów. Z czego on wynika?

W ubiegłym roku powołaliśmy jedną strukturę handlową dla całej grupy. Widać pierwsze efekty jej działania. Poza tym, staramy się wchodzić ze swoimi ekspozycjami do większych sklepów meblowych. Znaczący wzrost zanotowaliśmy na rynku angielskim. W pewnych sektorach mamy tam bardzo mocną pozycję. Są szacunki, według których Paged ma ok. 35-proc. udział w segmencie kontraktowym angielskiego rynku.

Co to jest segment kontraktowy?

To sektor, który dostarcza meble na zamówienie klienta, np. do pubów, restauracji.

Czy przychody Pagedu w Anglii generuje głównie spółka Polish Timber Products?

Reklama
Reklama

Tak, to jest spółka matka dwóch firm handlowych. W ramach upraszczania struktury grupy chcemy jedną z nich - Woodways - połączyć z PTP.

Tak samo będzie z BUK Ltd?

BUK, poddostawca dla firm wyposażających puby, kawiarnie, radzi sobie bardzo dobrze. Osiąga wysokie przychody i marże. Wzrost sprzedaży w roku obecnym w stosunku do poprzedniego wynosi około 35%. Planujemy uruchomienie podobnych firm na innych rynkach.

Zgodnie ze strategią porządkowania grupy Pagedu miały w niej powstać piony: handel, meble, sklejka. Ale PTP i BUK to spółki handlowe, które należą do producenta - Pagedu-Meble. Dlaczego nie do Pagedu-Handel?

Zajmują się bowiem handlem meblami za granicą. Paged-Handel to sieć składów na rynku krajowym. 20-25% jego obrotów pochodzi ze sprzedaży produktów Pagedu-Sklejka, reszta ze sprzedaży produktów innych firm.

Kim są odbiorcy Pagedu?

Reklama
Reklama

Sprzedajemy meble głównie do sieci, takich jak Agata czy Witek. Mamy stoisko w Walter Meble, ale Walter wycofuje się z Polski i przejmie je zapewne Agata. Nasz dział dociera także do małych klientów. Dystrybucję prowadzimy bezpośrednio z fabryk.

W komentarzu do sprawozdania finansowego zarząd Pagedu napisał, że rentowność spółki jest wyższa niż średnio w branży. Z czego to wynika?

Po pierwsze, działamy w niszy. Produkujemy głównie siedziska. Po drugie, w ciągu ostatnich trzech lat przeprowadziliśmy szereg działań, w wyniku których znacznie obniżyliśmy koszty działalności. Zmniejszyliśmy zatrudnienie o ok. 50%. Coraz więcej prac zlecamy na zewnątrz. Outsourcing to mój konik. Sądzę, że coraz więcej osób będzie chciało prowadzić działalność na własny rachunek. Taka forma współpracy jest efektywniejsza. W przypadku mebli outsourcing polega na tym, że mniejsze zakłady dostarczają nam poszczególne elementy mebli, a Paged dokonuje ostatecznej obróbki, od której zależy końcowa jakość produktu oraz daje markę. Dlatego też nasze inwestycje będą szły głównie w rozwój marki i budowę sieci handlowej, a nie w fabryki. Tych ostatnich jest w Polsce za dużo. Nie mają co robić. Zakład w Jarocinie produkuje 10% tego, co by mógł. Podobnie jest z Bydgoszczą.

Nie warto wykorzystać tej sytuacji i wziąć udziału w konsolidacji rynku?

Myślimy o tym. Analizujemy na bieżąco dwa projekty. Ale zniechęca skomplikowana struktura akcjonariatu oraz zawiłości w samej organizacji. Najlepszy sposób to przejęcie przez upadłość, czyli kupno od syndyka.

Z drugiej strony, wielkie koncerny, jak Nike, udowadniają, że nie trzeba mieć własnych fabryk, aby sprzedawać produkt.

Reklama
Reklama

Sądzę, że w przypadku mebli część produkcji, np. obróbkę wstępną, trzeba już przenosić z Polski do krajów o silnej bazie roboczej, tańszej i lepszej bazie surowcowej. Taka jest dostępna na Ukrainie, w Rumunii czy Bułgarii. I już to robimy. Budzi to jednak kontrowersje i nie jest dobrze odbierane chociażby przez związki zawodowe.

Ile Paged zamierza zainwestować w 2004 roku?

W segmencie sklejki kończymy właśnie proces inwestycyjny. W sumie zamknie się on kwotą 11 mln zł. Można powiedzieć, że czekają nas już potem tylko drobne inwestycje na polepszenie przerobu. Baza surowcowa jest w Polsce w pełni wykorzystana. Jedyny kierunek rozwoju to wchodzenie w segment produktów droższych, z wyższej półki. W segmencie meblowym nie przewidujemy inwestycji innych niż powiększenie wolumenu produkcji. Maszyny zastępujemy gniazdami obróbczymi, co przekłada się na odtworzenie majątku tylko na wyższym poziomie.

Co to są "centra obróbcze"?

Zespoły automatów. Są lepsze od człowieka, nie mylą się, zapewniają wyższą jakość i wydajność produkcji. Zdecydowaliśmy się na ten krok także ze względu na koszty. Naszym zdaniem, siła robocza w Polsce po wejściu do Unii Europejskiej będzie drożała. Widać to m.in. na przykładzie Hiszpanii czy Portugalii, gdzie w ciągu 15 lat po akcesji praca zdrożała 3-4-krotnie.

Reklama
Reklama

Paged porządkuje grupę. W ubiegłym roku podmioty z grupy były stronami w 25 transakcjach. Ile będzie podobnych operacji w tym roku?

Znacznie mniej, bo większość procesu restrukturyzacyjnego jest już za nami. Mamy jeszcze kilka resztówek, które staramy się sprzedać, takie jak fabryka papieru w Piechowicach, czy Paged Południe - nieruchomość w strefie śląskiej.

A akcje giełdowej Aquy? Paged Meble dysponuje niewielkim pakietem. A może Pan albo Pana rodzina macie więcej walorów tej spółki?

Nie. To właśnie jest jedna z resztówek, które w grupie Pagedu wzięły się nie wiadomo skąd. Gdy 3 lata temu przyszedłem do Pagedu, przeraziłem się. Jedyną sensowną firmą meblową była fabryka w Jasienicy, którą - wówczas drogo - kupiono od Skarbu Państwa oraz Sklejka Morąg, gdzie była również zła umowa inwestycyjna z NFI. Najgorszą inwestycją były tartaki. Po zamknięciu segmentu tartacznego okazało się, że przyniósł on ok. 50 mln zł strat. Kupowano rachityczne tartaki ze starą technologią, starymi nawykami, złą kulturą pracy. Kiedy wrogo przejmowaliśmy Paged SA, w grupie było ok. 40 spółek. Teraz jest ich znacznie mniej, a te, które nie wpisują się w podstawową działalność, są na sprzedaż bądź w likwidacji.

Kiedy spółka Paged Fabryki Mebli rozpocznie przejęcia pozostałych firm meblowych w grupie?

Reklama
Reklama

Termin przejęć wyznacza tempo komputeryzacji grupy i wprowadzania systemu IFS. Chcemy, aby wszystkie firmy meblowe były włączone do jednego systemu komputerowego. To z kolei jest zależne od tego, jak szybko uczą się ludzie. Jak na razie PFM prowadzi działalność handlową. 1 września przejmie produkcję Włocławskiej Fabryki Mebli. Ona sama zostanie postawiona w stan likwidacji. Następne przejęcie - zakład w Sędziszowie - planujemy na 1 marca 2005 r. W tej chwili na moim biurku leży umowa z IFS na wdrożenie systemu w tej fabryce. Docelowo, kiedy PFM zakończy proces przejęć, powstanie jedna spółka z 5 zakładami produkcyjnymi i jednym handlowym.

W 2003 r. handlowano udziałami w spółce Grupa Inwestycyjna Paged, tzw. GIP-u. Ta firma była jeszcze niedawno znaczącym akcjonariuszem Pagedu.

GIP był pierwotnie spółką pracowniczą. Miał kilkanaście procent akcji Pagedu. Kiedy 3 lata temu weszliśmy do Pagedu, Yawal (teraz Al-Pras - przyp. red.) kupił ponad 50% GIP-u, żeby wykonywać prawa głosu z akcji Pagedu, które sprzedał w ub.r. na spłatę zadłużenia.

Ze sprawozdania Pagedu wynika, że ok. 43,6% GIP-u należy obecnie do firmy Noxa i że ta spółka kupiła papiery GIP-u od Paged Fabryka Mebli. Czym jest Noxa i jaką rolę odgrywała w tych transkacjach PFM?

Noxa to nowa nazwa jednej ze spółek tartacznych. Paged sprzedał tę spółkę kancelarii Corpus Iuris, jednocześnie zmieniając jej nazwę, jako część rozliczeń z kancelarią. Kancelaria Corpus Iuris pomogła nam też sprzedać nieruchomość przy placu Trzech Krzyży w Warszawie. Mieliśmy z tym problemy, bo Bank Handlowy nie chciał zejść z hipoteki, mimo że proponowaliśmy założenie rachunku ESCROW jako zabezpieczenia. Szukaliśmy podmiotu, który sfinansowałby tę operację: odkupił kredyt od Handlowego oraz zgodził się na zabezpieczenie w postaci ESCROW. Corpus Iuris to zrobiła.

Reklama
Reklama

Czy Pan albo ktoś z Pana rodziny jest powiązany z tą kancelarią?

Nie. To prawnicy z Warszawy.

Wracając do GIP-u: kto w ubiegłym roku kupił akcje Pagedu od tej spółki?

Papiery były sprzedawane na giełdzie. Część kupiły fundusze inwestycyjne.

Czyli część akcji, które miał GIP, ma teraz Skarbiec?

Prawdopodobnie tak.

W jakim celu zlikwidowaliście GIP?

Al-Pras sprzedał swój pakiet GIP-u na spłatę zobowiązań. Proces likwidacji toczy się poza nami. Paged posiada jeszcze mały pakiet

GIP-u, o który toczy się spór od roku 2000 z Cornelią Sp z o.o.

GIP, moim zdaniem, stracił rację bytu.

Jakie ma Pan plany wobec Al-

-Prasu?

W tej firmie trwa proces restrukturyzacji. Al-Pras jest teraz na etapie, na jakim Paged był rok temu. W 2003 r. spłacił część kredytów, teraz został praktycznie już tylko Bank Handlowy, z którym prowadzone są obecnie negocjacje. Kierunek będzie taki, żeby rozdzielić te dwie grupy. Al-Pras będzie musiał sprzedać część akcji Pagedu. Sądzę, że wystarczy, jak zejdzie poniżej 20%. Wtedy nie będzie musiał konsolidować Pagedu, a za pieniądze uzyskane ze sprzedaży papierów zrestrukturyzuje pozostałą część długu. Ja - jako inwestor - zrównoważę pakiety Al-Prasu i Pagedu.

A kto kupi akcje Pagedu, które będzie sprzedawał Al-Pras?

Część powinna pójść do funduszy.

Czy możliwe jest, żeby sam Paged kupował własne akcje?

Nasze wyliczenia wskazują, że obecnie przy cenie 16-17 zł za papier, skup własnych akcji będzie korzystny dla wszystkich inwestorów. Później cena może wzrosnąć.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama