- Spory pakiet akcji Centrozapu posiadałem od dawna, a samą firmę kojarzyłem głównie z działalności zagranicznej - mówi K. Baraniewski, lekarz spędzający sporą część życia zawodowego w Stanach Zjednoczonych, inwestor. - Nie wierzyłem, że możliwe jest zaprzepaszczenie 50-letniego dorobku spółki, mimo uwikłania jej przez poprzednie zarządy, jak się wydaje, wręcz w przestępczą działalność - dodaje. Teraz, kiedy Centrozap znalazł się w upadłości naprawczej i stara się powrócić na giełdowy parkiet, inwestor zdecydował się powiększyć swój pakiet. - Akcje kupiłem zarówno od inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych - twierdzi, nie zdradzając szczegółów. Przekraczając przed kilkoma dniami 10-proc. udział w kapitale i głosach na WZA, Krzysztof Baraniewski stał się największym udziałowcem katowickiej spółki. Wśród znaczących akcjonariuszy są też spółki CMS (9,5%) i Demner (9,9%) oraz Wiesław Kowalczyk (ponad 6%).

- Uważam, że Centrozap ma dobre perspektywy - powinien skorzystać na poprawiającej się sytuacji w odlewnictwie i hutnictwie - mówi K. Baraniewski. Deklaruje, że jego zamiary względem Centrozapu są długoterminowe. Niewykluczone że w najbliższym czasie znajdzie się w składzie rady nadzorczej katowickiej spółki.

Na razie kluczowym dla firmy dniem jest 10 lipca. Wtedy zamyka się lista wierzytelności, które mogą podlegać konwersji na akcje. Ma to pozwolić firmie wznowić działalność - chce skupić się na dostawach gotowych obiektów przemysłowych oraz modernizacji branży hutniczej, elektroenergetycznej i odlewniczej.