CML jest drugim obok British Bankers? Association zrzeszeniem pożyczkodawców, które sygnalizuje spadek popytu na produkty kredytowe. Obniżenie aktywności na rynku nieruchomości ogłosiły także skupiające agentów nieruchomości: National Association of Estate Agents (NAEA) i Royal Institution of Chartered Surveyors. Jak donosi CML, liczba kredytów udzielonych na zakup nieruchomości spadła ze 118 tys. w kwietniu do 103 tys. w maju tego roku. Ich łączna wartość wyniosła w ubiegłym miesiącu 23,8 mld funtów (43,3 mld USD ). - Rosnące w szybkim tempie ceny nieruchomości w połączeniu z coraz wyższymi kosztami kredytów zadziałały jak naturalny hamulec dla popytu na rynku - powiedział Michael Coogan, szef CML.

Zdaniem specjalistów, zapał kupujących ostudziły nieco niedawne wypowiedzi Mervina Kinga - prezesa Banku Anglii. - Po tak długim rajdzie cen nieruchomości w górę, ich spadek w kolejnych miesiącach jest bardzo prawdopodobny - powiedział M. King. - Każdy, kto decyduje się teraz na zakup domu, powinien także brać pod uwagę możliwość zmiany ceny pieniądza - dodał. Do wypowiedzi prezesa Banku Anglii odniósł się Gordon Brown - minister finansów Wielkiej Brytanii, który w wywiadzie dla angielskiej telewizji powiedział, że, jego zdaniem, nie dojdzie do załamania cen na rynku. Według niego, pomimo podwyżek stóp procentowych, kredyty są wciąż stosunkowo tanie dla obywateli.

Jak wynika z danych NAEA, w ślad za zmniejszającym się popytem na kredyty, spadać zaczęły również ceny na rynku nieruchomości. - Najpierw stanieją mieszkania najdroższe - powiedział Duncan Young z Sanderson & Young - londyńskiej agencji nieruchomości. - Jeśli tendencja na rynku utrzyma się, szybko spadną ceny domów w Londynie i jego okolicach - dodał. Rynek traci też na płynności. Według Hometrack, firmy badającej sektor mieszkaniowy, wydłużył się okres oczekiwania na kupca wystawionej na sprzedaż nieruchomości.