Wzrosty z ostatnich dwóch tygodni wyniosły wykres kontynuacyjny kontraktów w pobliże lokalnego szczytu z 2 czerwca, znajdującego się na poziomie 1733 pkt. W poniedziałek nastąpiło nawet nieśmiałe naruszenie tego oporu. Nieudana próba przełamania bariery mogła zapowiadać poważniejszy spadek, jednak po stosunkowo niskim otwarciu przez całą wtorkową sesję indeks rósł. Zamknięcie nastąpiło na poziomie dziennego maksimum, co samo w sobie zapowiada wzrost i kolejny atak na opór podczas dzisiejszej sesji.

Z drugiej strony przyśpieszeniu wzrostu pod koniec sesji towarzyszył wyraźny spadek LOP. Wyglądało to tak, jakby wzrosty indeksów skłoniły posiadaczy krótkich pozycji do ich zamykania windując w ten sposób kurs kontraktów. Jeśli faktycznie tak było, to może to oznaczać bliskość jakiegoś psychologicznego przesilenia, które często towarzyszy zmianie trendu. Drugi argument przemawiający przeciwko trwałemu przełamaniu 1733 pkt to systematyczne zmniejszanie się tempa wzrostu w miarę zbliżania się do oporu. Wprawdzie RSI nie tworzy negatywnej dywergencji, ale "gołym okiem" widać, że w momencie startu obecnej fali wzrostowej, czyli 18 czerwca indeks rósł bardzo szybko i przez okres dwóch sesji zyskał ponad 60 punktów. Później tempo wzrostu było już mniejsze, przez co wykres zaczął się zawijać. Trzeci sygnał słabości to coraz silniejsze kontrataki podaży. Na początku obecnej fali wzrostowej kontrakty rosły bez większych korekt. Obecnie sytuacja się zmieniła i wzrosty występują na przemian ze spadkami.

Te sygnały ostrzegają przed zmianą tendencji na spadkową. Na razie jednak aktualny jest trend wzrostowy i w ciągu najbliższych sesji można spodziewać się kolejnych ataków na opór oraz oscylacji wokół niego, prowadzących do powstania jakiejś formacji wierzchołkowej.