Podczas czwartkowych notowań warszawski parkiet pozostawał w dalszym ciągu pod wpływem decyzji RPP o podwyżce stóp procentowych. Komentarz jej towarzyszący nie pozostawił wątpliwości, że czekają nas kolejne decyzje o podniesieniu kosztów pieniądza. Równocześnie posiedzenie Zarządu Rezerwy Federalnej nie przyniosło najmniejszej niespodzianki. Potwierdził to prawie zupełny brak reakcji rynków finansowych na decyzję Fed i komentarza odnoszącego się do polityki monetarnej w przyszłości. Namacalnym efektem było jednak umocnienie przekonania inwestorów, że stopy procentowe nadal będą szły w górę. Stąd utrzymująca się niechęć do obligacji i w konsekwencji pozostawanie rentowności zarówno w Polsce, jak i Stanach Zjednoczonych, bardzo blisko ostatnich szczytów.

Jest to wyraźny sygnał, że po tymczasowej stabilizacji nastrojów, na rynek papierów dłużnych powrócą spadki. W USA zadowolenie z niewielkiej podwyżki stóp szybko ustąpi miejsca obawie o kolejne, w Polsce inwestorzy pozostaną przekonani, że inflacja stanowi poważne zagrożenie i RPP jest zdeterminowana w jej zwalczaniu. W rezultacie prawdopodobne jest ponowne pogorszenie nastrojów na rynku obligacji i przebicie przez rentowność tegorocznych maksimów.

Seria ostatnich danych makroekonomicznych zarówno u nas, jak i w USA i Eurolandzie, przekonała o możliwości pogorszenia koniunktury gospodarczej. Skalę tego zjawiska chyba nie sposób teraz określić. Z punktu widzenia rynków najważniejsze jest jednak to, że wśród inwestorów zakorzenia się takie przeświadczenie. Niesie ono ze sobą niepewność. W takich warunkach wzrasta skłonność do nadmiernych reakcji.

Lipiec może okazać się kluczowym miesiącem dla rozwoju wydarzeń w całym drugim półroczu. Jest prawdopodobne, że jeśli w kolejnych 3-4 tygodniach na giełdy nie zawitają spadki, ostatecznie to byki wyjdą zwycięsko z trwającego pata. Póki co jednak więcej argumentów w rękach mają sprzedający. Potwierdzeniem tego stałby się ponowny spadek WIG20 poniżej 1700 pkt, zaś S&P 500 poniżej 1100 pkt. Oba poziomy są w zasięgu ręki.