Przy święcie w USA wahania na rodzimym parkiecie były na pierwszej sesji tygodnia nieznaczne, a obrót bardzo niski. Taki swego rodzaju bezruch był do przewidzenia, gdyż nie po raz pierwszy okazuje się, że brak notowań w USA usypia inne rynki. Ostatecznie po sesji, której równie dobrze mogłoby nie być, kontrakty terminowe zakończyły dzień bez większych zmian.
Z technicznego punktu widzenia obraz rynku w średnim terminie nie zmienił się. Wykres kursu kontraktów od kilkunastu tygodni pozostaje w trendzie bocznym. Potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest zachowanie wskaźnika ADX, który informuje o braku trendu w średnim terminie. Wykres kursu oscyluje w przedziale 1630-1740 pkt i jak na razie nie ma sygnałów wskazujących na wybicie. Po ostatniej nieudanej próbie przełamania oporu rynek ponownie kieruje się w stronę dolnego ograniczenia kanału trendu. Aktualnie testowane jest wsparcie w okolicy 1685 pkt, wyznaczone przez średnie kroczące.
Negatywne symptomy pojawiły się na wskaźnikach RSI i MACD. Pierwszy z nich ponownie zniżkował poniżej poziomu 50 pkt. Natomiast MACD zmienił trend na spadkowy i aktualnie zbliża się do poziomu równowagi. Lepiej prezentują się oscylatory szybkie, które informując o wyprzedaniu rynku w krótkim terminie, wskazują na wyczerpanie się potencjału ostatniej zniżki.
Większość inwestorów zastanawia się czy w tym roku będziemy mieli do czynienia z letnią hossą. Zależeć to będzie od zachowania giełd amerykańskich. Zastanawiający jest jednak fakt, iż obecnie baza przyjmuje ujemne wartości - mogłoby to oznaczać, że raczej indeks będzie zniżkował. Historia jednak pokazuje, że w większości przypadków uczestnicy rynku się mylą. Ciekawe jak będzie tym razem?