Rynek paliwowy bardzo nerwowo reaguje na wszelkie wiadomości o zakłóceniach dostaw ropy. Wczoraj zdrożała ona na giełdzie IPE w Londynie do poziomu najwyższego od miesiąca. W sobotę przedstawiciel irackich władz poinformował, że sabotażyści zaatakowali jeden z dwóch rurociągów zaopatrujących w ropę terminale eksportowe w Zatoce Perskiej. Ogień zniszczył odcinek ropociągu na półwyspie Fau koło Basry. Wczoraj dyrektor South Oil Co. Jabbar al-Leaby zapewniał, że robotnicy naprawiają uszkodzone instalacje i prace te powinny zakończyć się już dzisiaj. Do sabotażu wymierzonego w te same rurociągi doszło w połowie czerwca i wtedy naprawa trwała ponad tydzień. Dotychczas południowe rurociągi były główną drogą eksportu irackiej ropy. Na północy jest o wiele więcej aktów sabotażu i tam przesyłanie ropy jest częściej przerywane. Analitycy spodziewali się, że po przejęciu władzy przez Irakijczyków będzie mniej ataków.
Do wzrostu cen ropy przyczyniły się też informacje podane przez Jukos, że jeszcze w tym tygodniu może wstrzymać wydobycie z niektórych pól z powodu zamrożenia kont koncernu. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu kosztowała po południu 36,60 USD w porównaniu z 35,92 USD na piątkowym zamknięciu.
Najdroższa od czterech tygodni była też wczoraj miedź. Tak znaczny wzrost cen tego metalu był skutkiem spekulacyjnych zakupów wywołanych obawami o możliwe strajki w kopalniach w Chile i w Stanach Zjednoczonych. Pracownicy chilijskiej kopalni Dona Ines de Collahuasi wprawdzie odłożyli zapowiadany na piątek strajk, ale tylko na 5 dni i przystąpią do niego, jeśli fiaskiem zakończą się negocjacje płacowe. Grupa Mexico, trzeci największy producent miedzi na świecie, prowadzi rozmowy z robotnikami zatrudnionymi w dwóch kopalniach w stanie Arizona i w hucie miedzi w Teksasie. Na wzrost cen miedzi wpływa też niemal ciągły spadek zapasów tego metalu. Zapasy monitorowane przez LME od początku roku spadły już o 77%. Na Londyńskiej Giełdzie Metali tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała po południu 2725 USD, w porównaniu z 2681 USD na piątkowym zamknięciu.
Złoto nadal wczoraj drożało, już czwarty dzień z rzędu, po piątkowym załamaniu kursu dolara wobec euro. Osłabienie dolara spowodował raport o gorszej niż prognozowano sytuacji na rynku pracy w USA. Uncja złota z natychmiastową dostawą zdrożała w Londynie o 1,2 USD, 0,3%, do 398,85 USD.