Ostatnie trzy sesje giełdowe to istna mordęga dla krajowych inwestorów. Aż strach pomyśleć, że całe wakacje miałyby upłynąć w takich nastrojach i przy takiej aktywności na rynku. Na notowania to się nawet patrzeć nie chce, nie mówiąc już o zawieraniu transakcji. W takich okolicznościach przyszło indeksowi największych spółek bronić poziomu średniej kroczącej z 15 sesji.

Pomimo męczącego marazmu, sytuacja WIG20 wydaje się nawet ciekawa. Z jednak strony, próbuje bronić się przed spadkiem poniżej SK-15, a z drugiej zwyżka z końca czerwca zatrzymała się na poziomie linii trendu wzrostowego łączącej dołki z 17 i 25 maja, a przełamanej od góry 9 czerwca. Tym samym prawdopodobne jest, że po czymś w rodzaju ruchu powrotnego (i utworzeniu lokalnego wierzchołka), weszliśmy w fazę uspokojenia notowań. Być może stąd te niskie obroty i niewiedza rynku co do kierunku, jaki ma obrać w przyszłości.

W takiej sytuacji łatwo ceny zarówno zaniżyć, jak i sztucznie podwyższyć, dlatego możliwe są dość znaczne wahania cen poszczególnych spółek. Uważam jednak, że na razie wartość indeksu oscylować będzie w paśmie 85 pkt wyznaczonym przez kanał trendowy (dolna linia łączy dołki z 17.05 i 18.06, górna jest do niej równoległa i zaczepiona o wierzchołek świecy z 10.05). Kanał ten stanowić może część formacji flagi lub może być po prostu korektą wzrostową w trendzie spadkowym. Wówczas czekałyby na nas potężne spadki, ale za wcześnie mówić o tym, czy są jakiekolwiek zwiastuny, że one nastąpią.

Od strony technicznej warto odnotować fakt, że SK-15 przebiła od dołu SK-45, co miało miejsce pierwszy raz od grudnia ubiegłego roku. Tylko na tej podstawie nie wysnuwałbym żadnych wniosków. Podobnie jak i z zachowania MACD, który po tym jak przełamał poziom równowagi wyhamował wzrosty i teraz grozi tym, że przebije linię sygnalną. Znów pozytywnie ocenię wskaźnik Ultimate, który 4 dni temu osiągnął bardzo wysoką wartość, dając doskonały uprzedzający sygnał do sprzedaży akcji.